Logo

Logo Ruchu na Rzecz Demokracji opracował Adam Łyskawa z Gdyni. Zostało ono przychylnie przyjętę przez grupę osób z Krakowa i Łodzi, nie krytykował też nikt z użytkowników strony. Praca p. Łyskawy była całkowicie społeczna, odwdzięczyć się możemy jedynie adresem z jego portofolio http://pp-layouts.com/.

Logowanie pozwala

Czytać materiały zastrzeżone dla zarejestrowanych  
Komentować artykuły 
Głosować
Oglądać wyniki głosowań

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Start
Pierwszy etap za nami
26.03.2010.
Jan Woleński

Piątek rano, wedle nieformalnych wyników Komorowski pokonał Sikorskiego w prawyborach na kandydata na prezydenta ze strony PO. Wynik raczej spodziewany. Opozycja czyli PiS i SLD dworowała z tego głosowania mówiąc o farsie, teatrze itp. Słusznie i niesłusznie. Prawybory były (a raczej dalej są, bo oficjalnych wyników na razie nie ogłoszono) rezultatem rezygnacji Donalda Tuska z kandydowania na prezydencki fotel. Gdyby jego decyzja była inna, prawyborów nie byłoby. Z drugiej strony, jeśli wprowadzi się zasadę prawyborów w jednej z czołowych partii, zaważy to na politycznym klimacie Polski i to w pozytywnym kierunku. Waga rozwiązania przyjętego przez PO nie na tym jednak polega, że, bo to jest akurat niewiadomą, jest ono krokiem ku większej demokratyzacji.

Komentarz (1)

Czytaj całość…
 
Europeizujemy się, ale i de zeuropeizujemy się
19.03.2010.
Jan Woleński

 Mieszkańcy Krakowa na pewno są usatysfakcjonowani w związku z dodatkową atrakcją w niektórych tramwajach, tych nowych z automatami biletowymi w środku, zradiofonizowanymi, w których nawet można przeczytać ostatnie wiadomości. Otóż, na dodatek dowiadują się, że na takim to a takim przystanku istnieje możliwość przesiadki na inną linię tramwajową. Na razie nie wiadomo na jaką linię, a także zapomniano o liniach autobusowych, ale nie wybrzydzajmy, ponieważ, jak od dawna wiadomo, nie od razu Kraków zbudowano. W każdym razie, w nowych tramwajach, gdzie nas raczą taką informacją możemy poczuć się, powiedzmy, jak gdzieś pomiędzy Krakowem sprzed kilkunastu lat a np. Wiedniem (Widniem, jak mawiają starzy krakauerzy, niemal pamiętający czasy Franciszka Józefa). Otóż, w Wiedniu-Widniu mówią nam, na każdym przystanku, gdzie można się na coś przesiąść, nie tylko, że jest taka możliwość, ale także powiadają na jaką linię, nie tylko tramwajową, ale również każdą pełniąca funkcję komunikacji miejskiej. Nie ma jednak co narzekać, początek europeizacji został zrobiony. Krok po kroku, można mieć przynajmniej taką nadzieję, doczekamy się i my, bardziej europejskiej organizacji w informowaniu o przesiadkach na terenie miasta.

 

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
PiSTage i niespodzianki
09.03.2010.
Jan Woleński

 Dwudniowy zjazd PiSu przyniósł dwie niespodzianki. Po pierwsze, Jarosław Kaczyński został wybrany prezesem. Gdzie tutaj niespodzianka? - ktoś zapyta. Śpieszę wyjaśnić, że sam wybór nie był zaskoczeniem, natomiast to, że Prezes nie dostał 100-procentowego poparcia dziwi. Ponoć ogłaszający wyniki szczerze stwierdził „Niestety zdarzyły się głosy wstrzymujące i przeciw". Prezes dostał prawie 1000 głosów a wstrzymujących i przeciw było około 70, ale zdecydowanie za dużo. Jeden z działaczy ma wątpliwości, że był tylko jeden kandydat na szefa partii, ale już zapowiedziano, że poniesie tego konsekwencje. Krótko mówiąc, zjazd odbywał się pod hasłem: ein PiS, eine vierte RP, ein Vorsitzer. Proszę sobie niczego specjalnego nie kojarzyć z tym, ponieważ prototyp był realny i  budzący grozę, a powyższe 3 razy e, jest częściowo wirtualne i komiczne. Niespodzianka druga, to prośba PiS do Lecha Kaczyńskiego, aby ten był kandydatem tej partii w nadchodzących wyborach prezydenckich. Nominat po prośbie, by tak rzec, Drugi Brat jeszcze nie podjął decyzji, ba, nawet oświadczył, że decyzja PiS nie jest dla niego wiążąca.  Co to porobiło się? Czyżby Brat Prezes stracił autorytet u Brata Prezydenta i nie może mu polecić, aby starał się kolejny raz wykonać zadanie? To zrozumiałe, że Brat Prezydent nie spieszy się z decyzją. Trapił się jakiś czas temu, że żadna poważna siła polityczna go nie popiera. PiSTage pokazały, że nadal tak jest. I nie wygląda, aby sytuacja zmieniła się.

Klapa zjazdu PiS była tak wielka, że nawet usłużni dziennikarze, przede wszystkim  z radiowej Trójki i „Rzeczpospolitej", stracili rezon i ograniczają się do nader powściągliwych pochwał. W samej rzeczy, dwa dni obrad pod prezydencją J. Kaczyńskiego były farsą na cztery fajerki. Słuchając przemówienia Prezesa miało się wrażenie, że obcujemy z kabaretem na temat kongresów PZPR. Dialog z salą, prymitywne żarty z innych ugrupowań i utopijne projekty, z których wczasy w Egipcie zrobiły prawdziwą furorę. Nawet w czasach demonstrowania monolityczności PZPR nikt jednak nie krzyczał „moje myśli są wyrażane przez I sekretarza" itp. Może już nawet nie trzeba powtarzać „Wszystko, byle nie PiS". Może, ale nie zawadzi o tym pamiętać. 

 

 

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

 
Tonący haka się chwyta
25.02.2010.
Jan Woleński

J. Kaczyński zapowiedział ujawnienie kompromitujących informacji o kandydatach PO na prezydenta. Niektórzy komentatorzy określili to jako zapowiedź tzw. haków. Prawicowa prasa zawrzała: „Jakże to, przecież prezes PiS nie użył słowa „hak", to wymysł mediów nieżyczliwych braciom Kaczyńskim". Jak zwać, tak zwać, ale za słowami poszły czyny. L. Kaczyński wystosował list do D. Tuska, przypominając, że ostrzegał go przed R. Sikorskim, jednym z kandydatów. Równocześnie prezydent oświadczył, że nie da się wciągnąć w przedwyborczą grę. Tym razem, czyny nie poszły za słowami, ponieważ już wciągnął się. „Gazeta Wyborcza" ujawniła to i owo w sprawie zawartości materiałów w dyspozycji Biura Bezpieczeństwa Narodowego, działającego przy Prezydencie RP. Co kryją lochy BBN? - tak brzmiało pytanie. Prawicowi publicyści znowu oburzyli się, tym razem na język.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
Dzisiaj o czymś innym
18.02.2010.

Jan Woleński

To znaczy nie wyborach, aczkolwiek byłoby o czym. Dzisiaj o tym, czy możemy czuć się bezpiecznie na ulicach naszych miast i czy możemy liczyć na pomoc bliźnich. Oto kilka faktów. Poznań, Noc Sylwestrowa, grupa młodych ludzi czeka na autobus. Nagle pojawia się kilku wyrostków i od razu przystępują do bicia, chłopców i dziewczęta. Nadjeżdża autobus pełen ludzi. Kierowca nawet nie zatrzymuje i odjeżdża. Ktoś dzwoni na policję. Oficer dyżurny odpowiada, aby mu nie zawracać głowy, bo ma już siedemdziesiąt takich zgłoszeń. Warszawa, kilka dni temu. Dwóch nastolatków rzuciło koszem w autobus. Jeden z pasażerów wysiadł, oficer policji, jak okazało się potem, aby interweniować. Jeden z napastników go przytrzymał, drugi zadźgał nożem. Warszawa, bodaj dzień później, grupa młodzieńców zabawiała się celowaniem kamieniami w autobus, celowali przede wszystkim w głowę kierowcy. Przy okazji rzecznik MZK w stolicy ujawnił, że kilkadziesiąt pojazdów jest rocznie niszczonych w ten sposób. Warszawa, informacja przypadkowo zasłyszana w radio. Od początku zimy straż miejska odnotowała około 20 tysięcy przypadków nieodśnieżenia chodników czy usunięcia sopli lodowych zagrażających zdrowiu, a nawet życiu przechodniów.

 

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
PiS PiSzczy
04.02.2010.

Jan Woleński

Decyzja Donalda Tuska o rezygnacji z kandydowania na urząd prezydenta RP jest w pełni racjonalna. Miał on takie możliwości:

1. pozostanie premierem i porażka L. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich z kandydatem PO

2. pozostanie premierem i porażka L. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich z kimkolwiek;

3. pozostanie premierem i zwycięstwo L. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich;

4. zwycięstwo w wyborach prezydenckich;

5. porażka w wyborach prezydenckich z L. Kaczyńskim.

 

1 jest optymalne, bo eliminuje PiS na rzecz PO, 2 jest na drugim miejscu, bo także eliminuje PiS, ale ogranicza PO, 3 jest na trzecim miejscu, ponieważ zachowuje status quo, co daje dobrą pozycję wyjściową przed wyborami parlamentarnymi, 4 jest gorsze niż 3, bo wymaga rezygnacji Tuska z władzy i przywództwa w partii, co może prowadzić do sporów wewnątrz niej, 5 jest najgorsze, bo wzmacnia rywala, jak również byłoby prestiżową katastrofą. Tak więc, Tusk wybrał wariant, który pomaga trzem najbardziej korzystnym scenariuszom dla jego partii. Zawsze może zmienić decyzję i jednak wystartować w wyborach, o ile, jego zdaniem, sytuacja będzie tego wymagała.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
Po co są afery?
28.01.2010.

Jan Woleński

Oglądając polską scenę polityczną można dojść do wniosku, że afery są najważniejsze, nawet te, które nie wiadomo, czy zaszły, ale mogły zajść. Tzw. afera hazardowa zajmuje serca i umysły większości medialnych reprezentantów społeczeństwa. Sejmowa komisja śledcza w tej sprawie nosi nazwę „Komisja Hazardowa", jej obrady są z zapartym tchem śledzone przez miliony telewidzów i szeroko komentowane. Dziennik „Rzeczpospolita" poświęca jej przeciętnie dwa komentarze dzienne i artykuł relacjonujący obrady.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
To już w tym roku
19.01.2010.
Jan Woleński

 Wprawdzie wybory prezydenckie dopiero za 9 miesięcy, ale trzeba myśleć o nich już teraz. Na razie jedynie kilku polityków zadeklarowało bezpośrednio lub pośrednio gotowość kandydowania, a niektórzy czynią to warunkowo. Jerzy Szmajdziński, Andrzej Olechowski czy Tomasz Nałęcz zaczęli prawie oficjalnie swe kampanie wyborcze. Pojawiła się też pierwsza koalicja międzypartyjna, mianowicie Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy. Główni pretendenci do Pałacu Prezydenckiego jeszcze nie podjęli decyzji i zapowiadają, że uczynią to w ciągu miesięcy wiosennych.

Komentarz (2)

Czytaj całość…
 
Jak to na wojence miło?
12.01.2010.

Jan Woleński

Pan Lesław Maciejewski,  obywatel Świnoujścia złożył pozew cywilny domagający się zdjęcia krzyża wiszącego w Urzędzie Miasta w tej miejscowości. Powołał się przy tym na Konstytucję, Europejską Konwencję Praw Człowieka  i swoje prawa obywatelskie. Stwierdził też, iż został zainspirowany orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 4 listopada 2009 r. przyznające rację obywatelce Włoch domagającej się usunięcia krzyży z sal lekcyjnych; orzeczenie to było komentowane przeze mnie w jednym z poprzednich felietonów. Prezydent Świnoujścia oświadczył, że krzyża nie zdejmie aż do ostatecznego załatwienia sprawy przez sąd. Jeśli sąd I instancji przyzna rację powodowi, prezydent odwoła się do sądu wyższego. W każdym razie, będzie walczył, jak to określił. Pan Maciejewski też zamierza skorzystać z dalszych możliwości i nie wyklucza, że sprawa skończy się w Strassburgu.    

 

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
Prawdziwe przyczyny sukcesu sportowego
30.12.2009.

Jan Woleński

Jedni powiedzą talent, inni ciężka praca i dobry, jeszcze inni szczęście, np. gra w dobrej drużynie czy starty w dobrym towarzystwie. Zapewne jest tak, że każdy z tych czynników ma swoje znaczenie. Gdyby jednak zrobić ankietę wśród znawców sportu, zapewne nikt nie wpadłby na wyjaśnienie udzielone przez pewnego piłkarza. Ujawnił on, że codziennie chodzi do kościoła, katolickiego rzecz jasna, a jeśli zdarzy mu się absencja, źle z tym czuje się. To jego sprawa i nie należy się z tego naigrawać. Wśród sportowców są ludzie nader religijni. Znany jest przypadek hokeisty, reprezentanta Polski, który zrezygnował z kariery sportowej, bo zdecydował się na kapłaństwo.

Jedni powiedzą talent, inni ciężka praca i dobry, jeszcze inni szczęście, np. gra w dobrej drużynie czy starty w dobrym towarzystwie. Zapewne jest tak, że każdy z tych czynników ma swoje znaczenie. Gdyby jednak zrobić ankietę wśród znawców sportu, zapewne nikt nie wpadłby na wyjaśnienie udzielone przez pewnego piłkarza. Ujawnił on, że codziennie chodzi do kościoła, katolickiego rzecz jasna, a jeśli zdarzy mu się absencja, źle z tym czuje się. To jego sprawa i nie należy się z tego naigrawać. Wśród sportowców są ludzie nader religijni. Znany jest przypadek hokeisty, reprezentanta Polski, który zrezygnował z kariery sportowej, bo zdecydował się na kapłaństwo.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
Milusińscy
14.12.2009.

Jan Woleński

Najlepiej ich można zobaczyć rano w autobusie lub tramwaju, gdy udają się do szkoły. Jedni drzemią, inni rozmawiają, jeszcze inni uporczywie patrzą się przez okno. Często słuchają muzyki, obowiązkowo mają komórki w rękach. Gdy rozmawiają, padają wulgarne słowa, najczęściej jako znaki interpunkcyjne. W większości ani myślą ustąpić starszym lub nawet kalekim bliźnim miejsca; czyni to 5%, może dwa razy więcej młodych ludzi, częściej dziewczyny niż chłopcy. Okupują także siedzenia  oznaczone krzyżem, a więc z góry przeznaczone dla osób specjalnej troski. Rzucają aroganckie spojrzenia, a nierzadko można usłyszeć „Niech sobie star(a) zgred (dziadzio, babcia) postoi". Dawniej, gdy zwracano im uwagę, wstawali, niezbyt chętnie, ale jednak. Potem zaczęli odmawiać przekleństwami, a teraz patrzą się ironicznie i nie reagują. Można nawet powiedzieć, że jest to jakaś miara ewolucji zachowania się młodych ludzi wobec starszych. Ci bardziej wrażliwi udają, że obserwują życie na ulicy przez okna pojazdu. To oczywiście pozór, a nie znak jakiegokolwiek zainteresowania tym, co dzieje się na zewnątrz (oczywiście, o ile nie ma jakiegoś szczególnego widoku) lub zabytkami znajdującymi się na trasie przejazdu.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
W stronę państwa wyznaniowego
04.12.2009.
Jan Woleński

W środku byłego stołecznego miasta Krakowa wycięto drzewa z powodu budowy parkingu. Uczyniono to bez zezwolenia właściwych władz. Normalnie taka rzecz kosztuje 300 tys. zł kary od jednej wyciętej sztuki i powoduje obowiązek przywrócenia terenu do stanu poprzedniego, w tym wypadku posadzenia nowych drzewek. Urząd m. Krakowa rozpoczął procedurę, ale rychło z niej zrezygnował. Drzewa wycięto bowiem na terenie jednej parafii. Ktoś, kto sprawę pilotował, usłyszał, że lepiej będzie, gdy o niej zapomni. Proboszcz parafii i przedstawiciele kurii metropolitarnej w Krakowie argumentowali, że księża też ludzie i parkingu potrzebują.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Czytaj całość…
 
Nowa krucjata
27.11.2009.

Jan Woleński

Przypominam, że krucjatami nazywano wojny w obronie krzyża, dokładniej mówiąc dla oswobodzenia Ziemi Świętej z rąk niewiernych. Zupełnie niespodziewanie mamy nową krucjatę, spowodowaną orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 6 listopada 2009 r. Trybunał przyznał rację p. Lautsi, obywatelce Włoch fińskiego pochodzenia, że krzyż nie powinien wisieć na ścianie w szkole publicznej oraz, że obecność krzyża w szkole przeszkadza w wychowaniu dzieci zgodnie z ateistycznym światopoglądem. Trybunał przyznał też odszkodowanie pieniężne stronie skarżącej. Od razu powiem, że to ostatnie nie bardzo podoba mi się, gdyż uważam, że tym lepiej, im kwestie światopoglądowe są z dala od roszczeń materialnych.

Komentarz (1)

Czytaj całość…
 
Tako toczy się światek
17.11.2009.

Jan Woleński

Adam Michnik otrzymał ostatnio dwa doktoraty honoris causa, w dniu 13 listopada od Uniwersytetu Karola w Pradze i w dniu 17 listopada od Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Tuż przed rozpoczęciem uroczystości w Krakowie zorganizowano pikietę protestacyjną. Kierował nią działacz lokalnej prawicy, kiedyś instruktor jednego z komitetów dzielnicowych PZPR w Krakowie. Wykrzykiwał, że oto czerwoni przyznali godność honorową różowemu. Do protestujących dołączył księdza znany ze swych lustracyjnych zabiegów. Miał swego czasu kłopoty z przełożonymi. Gdy zaoferowano mu pomoc w postaci publicznej obrony jego przekonań, poprosił o zaniechanie jakichkolwiek działań, gdyż, jak oświadczył, mógłby na siebie sprowadzić jeszcze większe przykrości. Tuż po rozpoczęciu uroczystości ktoś wstał i oświadczył, że przyznanie  Michnikowi doktoratu honoris causa jest hańbą. Dziennik „Rzeczpospolita" skwapliwie opisał wydarzenie, aczkolwiek nie do końca dokładnie. Nie jest np. prawdą, że do auli Uniwersytetu Pedagogicznego można było dostać się tylko za zaproszeniem lub legitymacją dziennikarską. Faktycznie mógł wejść każdy, kto chciał. Gazeta pomyliła także kworum potrzebne do podjęcia uchwały na posiedzeniu Rady Wydziału z większością wszystkich członków tego gremium. Istotnie, gdyby zsumować nieobecnych i tych, co byli przeciw, stanowiłoby to więcej niż połowę. Tyle tylko, że do ważności uchwały wystarcza większość tych, co są obecni, o ile w sumie stanowią kworum. „Rzeczpospolita" pominęła całkowitym milczeniem fakt, że redaktor naczelny „Gazety Wyborczej" otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Praskiego, najstarszej uczelni w Europie Środkowej.

To bardzo pouczające wydarzenie. Wiadomo, że Adam Michnik jest postacią kontrowersyjną, wzbudzającą sympatię u jednych i nienawiść u innych. To zrozumiałe. Jedni go nie lubią za pochodzenie, inni za sukces, jeszcze inni za poglądy. Niemniej jednak, Adam Michnik jak mało kto przyczynił się do tego, aby były aktywista partyjny i organizator wieców poparcia dla Edwarda Gierka mógł kierować pikietą prawicową bez obawy, że zaraz zostanie aresztowany czy, aby duchowny mógł lustrować do woli i wedle własnych subiektywnych kryteriów i aby X-iński mógł wstać i wykrzyczeć to, co ma do zarzucenia decyzji władz Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Zdumienie budzi fakt, że dziennik „Rzeczpospolita" reklamujący się jako obiektywne medium tego nie jest w stanie zrozumieć.

Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

 
Dwa liberalizmy
10.11.2009.

Jan Woleński

Pora odpocząć od codzienności i męczącej doraźnej praktyki politycznej. Zajmijmy się więc kwestiami teoretycznymi, aczkolwiek na koniec trzeba będzie wrócić do konkretów. Wiele ostatnio dyskutuje się o liberalizmie, zapominając, że oznacza on co najmniej dwie rzeczy. Po pierwsze, mamy do czynienia z liberalizmem ekonomicznym, postulującym, że podmioty gospodarowania są wolne w swej działalności i kierują się w niej dążeniem do maksymalizacji zysku i minimalizacji straty. W idealnym modelu sformułowanym przez Adama Smitha, gdy wszystkie podmioty są wolne, rachunek ekonomiczny jest kształtowany przez tzw. niewidzialną rękę rynku, czyli prawo popytu i podaży. Po drugie, mamy do czynienia z liberalizmem politycznym, postulującym, że obywatelom z mocy ich statusu (lub natury, jeśli ktoś woli) przysługują pewne prawa, np. nietykalności, swobody wypowiedzi, wolności sumienia itp. Te prawa kształtują sferę wolności, zarówno tej od czegoś (negatywnej) jak i do czegoś, czyli pozytywnej. W historii bywało tak, że ci sami teoretycy, np. John Locke czy Adam Smith, głosili oba liberalizmy. Łatwo zauważyć zresztą, ze są bardzo ściśle ze sobą związane. Bywa jednak i tak, że jeden liberalizm funkcjonuje bez drugiego, np. współczesne Chiny popierają liberalizm ekonomiczny, natomiast nie dopuszczają politycznego. To jednak można potraktować jako osobliwość współczesnego świata. W modelu europejskim, liberalizm polityczny i ekonomiczny współwystępują.

Komentarz (1)

Czytaj całość…
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 16 - 30 z 142
© 2010 Ruch na Rzecz Demokracji
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.