Logo

Logo Ruchu na Rzecz Demokracji opracował Adam Łyskawa z Gdyni. Zostało ono przychylnie przyjętę przez grupę osób z Krakowa i Łodzi, nie krytykował też nikt z użytkowników strony. Praca p. Łyskawy była całkowicie społeczna, odwdzięczyć się możemy jedynie adresem z jego portofolio http://pp-layouts.com/.

Logowanie pozwala

Czytać materiały zastrzeżone dla zarejestrowanych  
Komentować artykuły 
Głosować
Oglądać wyniki głosowań
Start arrow Opinie arrow Kilka drobiagówz kampanii wyborczej
Kilka drobiagówz kampanii wyborczej Drukuj Email
25.06.2010.

Jan Woleński

Europoseł A. Bielan i spin doktor (czyli specjalista od tzw. PR na rzecz PiS) zarzucił PO „zwykłe pieniactwo". Powodem dla tego było złożenie pozwu w trybie wyborczym przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nic wchodzę tutaj w kwestię zasadności rozstrzygnięcia, ale właśnie pieniactwa. Określa się je jako wszczynanie, czasem dodając bezpodstawne, licznych spraw sądowych w celu dochodzenia rzeczywistych lub urojonych spraw. Tedy, i ex definitione, wszczęcie jednej sprawy pieniactwem być nie może. PiS złożył tzw. pozew wzajemny i dwa razy odwołał się od niekorzystnych dla siebie rozstrzygnięć. W sumie założył trzy sprawy, tę z pozwu wzajemnego i dwie apelacje. I to trudno nazwać, czego nikt nie czyni,  pieniactwem, bo wszystko działo się w obrębie jednego postępowania sądowego. Aby jednak czytelnicy, skorzy do używania przymiotnika „żenujący" (w różnych odmianach) wobec krytyk PiS czuli się usatysfakcjonowani dodam, że reakcja polityków PO na apelacyjne poczynania PiS też nie była właściwa. Apelowali do swoich konkurentów, aby nie odwoływali się od drugiego wyroku na swoją niekorzyść. Niemniej jednak, apelacja jest prawem każdego i PiS z niej po prostu skorzystał.

Opisany kazus jest wprawdzie drobiazgiem, ale dobrze ilustruje braki w rozumieniu prawa wśród polskich polityków. Dziennikarze są nie lepsi. Obrońcy PiS (mam na myśli publicystów z „Rzeczpospolitej") zarzucają sądowi, że zastąpił polityków w sprawie decydowania o prywatyzacji szpitali. To całkowite nieporozumienie. Zadaniem sądu było rozstrzygnięcie, czy J. Kaczyński mówił prawdę stwierdzając, że jego rywal jest zwolennikiem prywatyzacji szpitali. I sąd to właśnie uczynił. Czym innym jest krytyka wyroku, do czego każdy ma prawo, a czym innym pisanie bzdur o zasadach judykatury. Wprawdzie uzewnętrznianie bzdur nie jest zakazane, ale na dziennikarzu spoczywa obowiązek kompetentnego przedstawiania spraw, o których pisze. Pozostańmy jeszcze przy prawie. Inny europoseł Jacek Kurski (też z PiS) publicznie oświadczył, że nie wykona prawomocnego wyroku sądu nakazującego mu przeproszenie „Gazety Wyborczej". W konsekwencji może być tak, że komornik zlicytuje jego luksusowy samochód. Kurski oświadczył, że można go zlicytować, ale nie złamać. I oto przedstawiciel Polski w Parlamencie Europejskim, wcześniej poseł na Sejm RP odmawia wykonania prawomocnego wyroku sądu, wydanego w sprawie raczej błahej. Postawa Kurskiego stanowi dość dobrą ilustrację stosunku PiS do prawa. Wystarczy poczytać Wildsteina czy Ziemkiewicza, nie mówiąc już o Jadwidze Staniszkis, którzy reprezentują typowo rewolucyjne podejście do prawa, charakterystyczne dla tych wszystkich rozwiązań, które polegały na wprowadzeniu tzw. trybunałów ludowych, które miały kierować się ideologicznie zorientowanym poczuciem sprawiedliwości. Proponuję, aby nazwę „Prawo i Sprawiedliwość" tak właśnie rozumieć.

Kolejny europoseł, Dr Marek Migalski stał się polityczną gwiazdą PiS po nieudanym wszczęciu przewodu habilitacyjnego na trzech uczelniach. „Po" należy rozumieć nie tylko temporalnie, ale także znacznik relacji przyczynowo-skutkowej, bo PiS uznał Migalskiego za ofiarę knowań tzw. wykształciuchów. Kilka dni temu Migalski oświadczył, że wspomniany już J. Kurski mówił prawdę o „Wermachtowym" dziadku Tuska. Wszelako nikt nie krył, że przodek obecnego premiera Polski był żołnierzem armii niemieckiej. Dr Migalski przeoczył jednak (zgadnij koteczku, świadomie czy nie), co też jest powszechnie wiadome, że Józef Tusk został siłą wcielony do Wehrmachtu, a wojnę zakończył w zgoła innych siłach zbrojnych. Wypowiedź Migalskiego była w ogóle kuriozalna i warto ją przytoczyć in extenso:

„Z tego, co wiem, dziadek Donalda Tuska był w Wehrmachcie, o czym prawdopodobnie nie wiedział sam Donald Tusk. Przypomniał mu o tym Jacek Kurski, ale powiedział prawdę."

A więc po kolei (oznaczmy przez F fakt, że Józef Tusk był w Wehrmachcie). Migalski stwierdza, że Donald Tusk prawdopodobnie nie wiedział o F. Dalej, powiada, że to Jacek Kurski przypomniał Tuskowi o F. Z tego, że Tusk prawdopodobnie nie wiedział o F, wynika, że wiedział o F lub nie wiedział o F, przy czym zdaniem Migalskiego ta druga alternatywa jest prawdopodobna, w każdym razie bardziej prawdopodobna od pierwszej. Rozważmy jednak obie w kontekście tezy, że Kurski przypomniał Tuskowi o F. Po pierwsze, zakładamy, że Tusk wiedział o F. Przypomnienie Kurskiego miałoby sens, gdyby Tusk zaprzeczał F lub zapomniał o tym. Nie ma jednak podstaw, aby to przyjmować. Pozostaje więc druga możliwość, aprobowana przez Migalskiego (w tej sytuacji kwalifikacja „prawdopodobnie") ma charakter retoryczny. Jeśli jednak przyjmiemy, że D. Tusk nie wiedział o F, to Kurski nie mógł mu o tym przypomnieć, bo Tusk nie mógł zapomnieć tego, o czym nie wiedział. Migalski użył więc zdania „Przypomniał mu o tym Jacek Kurski" w sposób jaskrawo błędny. Gdy dowiedziałem się o kłopotach Migalskiego z habilitacją, byłem zdania, że nie powinno się mu odmawiać wszczęcia przewodu, bo sprawa miała kontekst polityczny, a przynajmniej negatywna decyzja mogła być interpretowana jako dyktowana względami pozamerytorycznymi. Zanalizowana wypowiedź Migalskiego zdaje się jednak świadczyć o tym, że nie ma zbyt wysokich kwalifikacji logicznych.

I na koniec wróćmy do A. Bielana. Miał on twardy orzech do zgryzienia w związku z nagłym wybuchem sympatii Jarosława Kaczyńskiego do lewicy (pisałem o tym w poprzednim felietonie). Sprawiło to niejaką konsternację wśród wielu zwolenników Prezesa PiS. Sam bohater tłumaczył, że przede wszystkim zmienił język, a stało się to po katastrofie smoleńskiej. Muszę uzupełnić komentarz do słów Kaczyńskiego z tekstu „Przemiana Kaczyńskiego". Pomijając w tym momencie oko puszczone do lewicy, stwierdzenie, że wyjazd do Katynia, w którym zginęło kilku działaczy lewicy, w tym także z PRL, można traktować jako skruchę za lata kłamstwa, jest niezwykłe jako przejaw podporządkowania czyjejś śmierci doraźnym celom politycznym. Wracając do Bielana powiedział on „My nie zmieniamy retoryki na potrzeby kampanii wyborczej".  Poseł Artur Górski (PiS) widział to inaczej i w swoim blogu zmianę języka w kampanii Kaczyńskiego wyjaśnił jako zagranie doraźne i czysto taktyczne. To raczej nie ulega wątpliwości dla większości obserwatorów. Ciekawe, że poseł Górski skreślił swój wpis po kilkunastu godzinach. Pewnie z własnej woli.

Podsumowując, kampania wyborcza nie jest prawieniem komplementów rywalom. Można nawet przyjąć, że wszystkie chwyty są dozwolone. Nie znaczy to jednak, że wyborcy mają je akceptować. Na razie znacznie więcej nieczystych chwytów, w szczególności, operowania półprawdami i fałszami, a także zwyczajnych krętactw jest po stronie Kaczyńskiego. Aby jednak ucieszyć jego zwolenników i dać im powód do rewanżu powiem tak. Prezes PiS zachorzał wczoraj (24 czerwca). „Rzeczpospolita" ustaliła (ciekawe, że takie rzeczy ustalają dziennikarze, oczywiście tylko niektórych gazet,  a nie lekarze; pewnie jest to przyczynek do uspołecznienia służby zdrowia), że grypa dopadła Kaczyńskiego. Pojawiły się też głosy, że choroba ma charakter dyplomatyczny. A ja pójdę dalej. Otóż, Jarosław Kaczyński zapadł na dziecięcą chorobę lewicowości i robiąc jeden krok naprzód, uczynił dwa kroki wstecz. Starsi pamiętają skąd to zostało zaczerpnięte, a młodszym wyjaśniam, że od pewnego bolszewika, czyli lewicowca, nadto w średnio-starszym wieku. Postkomunistą być nie mógł, albowiem zmarł w 1924 r.




  Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
© 2010 Ruch na Rzecz Demokracji
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.