|
Jan Woleński
Kilka dni przed I turą głosowania w wyborach
prezydenckich w kabarecie „Piwnica pod Baranami" zidentyfikowano przemianę
prezesa PiS w taki sposób „Zamierza stanąć tam, gdzie stało ZOMO" (znam to ze
słyszenia, więc sformułowanie mogło być nieco inne). Początkowo uznałem to za
bardzo złośliwy dowcip, ale, ponieważ kampania wyborcza nie jest uprawieniem
uprzejmości, ułożyłem taki argument przeciwko elekcji Kaczyńskiego: „Zamiar
prezesa PiS jest nad wyraz naturalny i trzeba pomóc w jego realizacji.
Niewątpliwie Kaczyńskiemu byłoby trudno spełnić swoją intencję, gdyby został
prezydentem. Nie należy więc go wybierać". Cisza wyborcza sprawiła, że
„piwnicznego" dowcipu nie dało się szerzej spopularyzować przed I turą. Czynię
to więc teraz, aczkolwiek moi adwersarze zapewne powiedzą, że przejawiam w tym
wypadku wyjątkową nieżyczliwość do kandydata PiS, a argument jest ad hominem a
może nawet ad personam.
Wyniki głosowania w I turze sprawiły, że
„piwniczna" anegdota nabrała bardziej realistycznego kształtu. ZOMO trzeba
traktować jako metaforę, a najlepiej zrezygnować z tej poetyki. Sprawa wygląda
następująco. Wiadomo, że o wyniku II tury najprawdopodobniej zdecydują głosy
tych, którzy opowiedzieli się za Grzegorzem Napieralskim. Jest tedy rzeczą
zrozumiałą, że obaj kandydaci, którzy pozostali na placu wyborczego boju, będą
o nie zabiegać. Jarosław Kaczyński nie zwlekał i na wiecu w Szczecinie (21 VI
2010) powiedział:
„...z tamtej formacji,
ludzie doświadczeni, aktywni jeszcze w czasach PRL-u [...]. Jest w tym coś, co ma wymiar symbolu i dlatego
ja dzisiaj będę już mówił "lewica". Nie będę używał tego słowa,
którego sam używałem. Dzisiaj warto używać tego słowa "lewica", a nie
"postkomunizm".
Zostało to powszechnie odczytane jako
puszczenie oka do SLD, aczkolwiek chyba wprawiło niektórych w konsternację.
„Rzeczpospolita", którą można traktować jako swoisty barometr nastrojów w
bardziej refleksyjnej części elektoratu PiS zrelacjonowała wiec szczeciński
kilka godzin później niż inne media i do dzisiaj (22 IV, g. 11) nie poświęciła
wypowiedzi Kaczyńskiego ani jednego komentarza. Z drugiej strony, jeden z
komentatorów (Piotr Gursztyn) poświęcił Napieralskiemu
specjalny tekst, krytyczny, ale pełen nadziei na przyszłość. Należy do rozumieć
chyba tak: warunkiem wiarygodności szefa SLD, połączeniem pragmatyzmu z ideowością,
jak to zostało ujęte, jest poparcie Kaczyńskiego w II turze. Michał Karnowski,
główny realizator PiSmanii w radiowej Trójce zaprosił Józefa Oleksego i
wypytywał, kogo poprze SLD w powtórce wyborczej. Przy okazji malował obraz
Komorowskiego w nader negatywny sposób.
Aby wszystko był jasne, nie twierdzę, że
pozyskiwanie sojuszników w kampaniach politycznych jest rzeczą naganną. Zawsze
trzeba jednak pytać o to, co kryje się za grą, w tym wypadku wyborcza? Oto
lider prawicy, który nie tak dawno przekonywał, że walka z komunizmem i
postkomunizmem, stałą się treścią jego życia, wypowiada się ciepło o lewicy. A
drzewiej identyfikował lewicę z (post)komunizmem, myślał o delegalizacji SLD i
odmawiał przedstawicielom tej partii prawa do zajmowania stanowisk państwowych.
Cały pomysł lustracyjny polegał na dążeniu do skompromitowania rywali
politycznych (tutaj mowa o wywodzących się z „Solidarności") współpracą z
komunistami. Największym zarzutem wobec III
RP było to, że kontynuuje PRL, a idea IV RP opierała się na jej
przeciwstawieniu epoce 1945 - 20?? (tj. do powstania Czwartej Rzeczpospolitej).
Ba, nawet pojednawcze gesty w stosunku do Rosji były kwalifikowane jako
kontynuacja podległości wobec Sowietów. Przypomnijmy, że Kaczyński kwestionował
zasadność zaproszenia Putina na Westerplatte w 2009 r. A teraz wysyła orędzia
do Rosjan i zapowiada, że pojedzie do Moskwy z oficjalną wizytą. Trudno oprzeć
się trafności metafory, że Jarosław Kaczyński zamierza znaleźć się tam, gdzie
stało ZOMO.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |