|
Strona 1 z 2
Jan Woleński
Krótko i węzłowato, dlaczego nie należy
głosować na Jarosława Kaczyńskiego. Daje się to streścić w dziewięciu punktach
i jednym podsumowaniu.
Po pierwsze dlatego, że Jarosław
Kaczyński kandydat wprowadza do polityki
wątki mistyczne. Oto stwierdził, że tylko serce bliźniaka jest w stanie pojąć
zamierzenia polityczne jego zmarłego brata. Niech Jarosław Kaczyński ćwiczy
tego rodzaju poznanie w innych dziedzinach, w każdym razie nie w polityce.
Nadto kandydat PiS powinien wiedzieć o zamierzeniach brata-bliźniaka bez jakiejkolwiek
potrzeby angażowania swego bliźniaczego serca, skoro sam je formułował.
Po drugiego dlatego, że kampania
Jarosława Kaczyńskiego ciągle wykorzystuje (patrz punkt poprzedni) elementy
rzeczywistych nieszczęść w celu wykreowania wizerunku narodowego biedactwa,
któremu trzeba dać polityczne fory dla zrekompensowania osobistych strat moralnych
jakie był poniósł. Ten osobliwy melanż całkiem przyziemnych interesów i politycznej
akcji charytatywnej jest zdecydowanie nie na miejscu.
Po trzecie dlatego, że program Jarosława
Kaczyńskiego jest ogólnikowy i nie zawiera żadnych konkretów, a więc będzie
można go do woli konkretyzować, w szczególności, na modłę IV RP, od której
kandydat PiS jakoś dystansuje się.
Po czwarte dlatego, że Jarosław
Kaczyński i jego sztab posługują się kłamstwem, w szczególności, dotyczącym zamierzeń PO w kierunku
prywatyzacji służby zdrowia. Tak więc, politycy PiS nie zmienili swojego
sposobu uprawiania polityki.
Po piąte dlatego, że z obozu propagandy PiSowskiej płyną sygnały
zgoła ostrzegawcze. Oto Rafał A. Ziemkiewicz, nadaktywny w ostatnich dniach,
zapewne nie tylko z własnej inicjatywy, napisał w dniu 12 czerwca 2010: „Jeśli by wierzyć
anonimowo udzielanym mediom wypowiedziom posłów PO, to w codziennej pracy
Donald Tusk musi zachowywać się jak nie przymierzając Hitler w sławnej scenie z
‘Upadku'". Oto premier polskiego rządu jest aluzyjnie przyrównywany do wodza
III Rzeszy. Tego jeszcze nie było, a wróży kierunek PiSowskiej retoryki, znacznie
przewyższający sławetną uwagę o tym, gdzie stało ZOMO.
Po
szóste także związane z propagandą) dlatego, że Ziemkiewicz, niewykluczone, że stymulowany
(zgadnij koteczku przez kogo) zarysował
ewentualną koalicję PiS - PSL - SLD wymierzoną przeciwko PO. Trzeba przypomnieć w tym miejscu zapowiedzi
Jarosława Kaczyńskiego o tym, że sojusz PiS z Lepperem nie wchodzi w rachubę i
dalszą historię tego aliansu. Nie ma oczywiście powodu, by kwestionować sojusz
jednej legalnej partii z inną jako niedopuszczalny, ale tradycyjnie
antykomunistyczna PiS każe wątpić w szczerość jego intencji. Znacznie lepiej
jest przyjąć, że hasło Jarosława Kaczyńskiego „Polska jest najważniejsza"
trzeba rozumieć jako „Władza jest najważniejsza".
Po
siódme dlatego, że Jarosław Kaczyński, jeśli wygra, to obsadzi kancelarię
prezydenta personelem znacznie bardziej destrukcyjnym niż towarzystwo tam
urzędujące za jego brata.
Po
ósme dlatego, że chociaż można nauczyć się tego i owego w sprawie eksploatacji
gazu łupkowego (przyznaję, że Bronisław Komorowski popełnił sporo gaf), to
charakteru zmienić nie sposób. Jarosław Kaczyński był promotorem wszystkich
wojen polsko-polskich po 1989 r., „koń jaki jest każdy widzi". I nie ma na to
rady.
Po dziewiąte i najważniejsze dlatego, że
prezydentura Jarosława Kaczyńskiego będzie jednym ciągiem potyczek z rządem i
prób motania nowych aliansów. Kandydat PiS z rozbrajającą szczerością
oświadczył, że obecny rząd będzie działał tylko przez kilkanaście miesięcy
nowej prezydentury. Jest to nader czytelne przesłanie obecnie nadrzędnego celu działań
Jarosława Kaczyńskiego, mianowicie wykorzystania swej prezydenckiej funkcji do
odniesienia sukcesu w wyborach parlamentarnych. Jeśli więc chcecie mieć
nieprzerwane pasmo awantur politycznych i torpedowania wszystkich poczynań rządu,
głosujcie na Kaczyńskiego. Lepiej jednak nie ryzykować.
Po dziesiąte, dlatego, że wszystko, byle
nie PiS, z uwagi na dziewięć powodów zaznaczonych wyżej.
Sugeruję, aby ten antykaczystowski
dekalog był szeroko popularyzowany.
Otrzymałem od jednego z czytelników
informację o komentarzu do mojego poprzedniego tekstu (o decyzjach wyborczych):
Panie Janie, dziś
zalinkowałem Pana artykuł w serwisie Facebook i otrzymałem pewien komentarz,
który bynajmniej nie jest odzwierciedleniem mojego stanowiska, ale przyznam, że
byłbym ciekaw jakby Pan się do niego odniósł. Komentarz pochodzi od studenta
filozofii, (chyba nawet już niemal absolwenta) z prestiżowej polskiej uczelni,
więc myślę, że tym bardziej warto zwrócić na niego uwagę. Pozwolę sobie go niżej
zacytować, inwektywy zastępując znakami "###" i pozostawiając część,
która nadaje się do analizy.
" Woleński jest ###. W stylistyce Rzepy można być go nazwać również
"###", to całkiem fajna stylistyka.
Co do artykułu jest tak
żenujący, że aż żal komentować.
Ale proszę bardzo -
Woleński założył w swoich „rozważaniach"
1. rząd Tuska jest dobry, i dlatego trzeba wybrać prezydenta, który będzie z
nim współpracował
Odpowiedź: Nic nie było o tym, że rząd Tuska jest dobry, a tylko
o tym, że nie należy wybierać prezydenta, który nie będzie z rządem
współpracował. Jeśli komentator nie rozumie dlaczego, trudno.
2. w szczególności ustawy rządu Tuska będą tak dobre, że
prezydent nie powinien ich wetować.
Odpowiedź: Komentator pewnie nie wie, że ustawy uchwala parlament, a nie
są rządu. Pomijając ten drobiazg, zachodzi obawa, że J. Kaczyński będzie
wetował wszystko, aby utrudnić prace rządowi, więc lepiej tego nie ryzykować.
Komentator przeoczył, że nigdzie nie napisałem jakoby prezydent nie miał w
ogóle korzystać z prawa weta.
3. Konflikt polityczny między prezydentem a rządem jest zły sam
w sobie.
Odpowiedź: Cały czas chodzi o konflikt pomiędzy J. Kaczyńskim jako ewentualnym
prezydentem a rządem Tuska, a nie konflikt pomiędzy prezydentem a rządem.
4. Lech Kaczyński wetował mnóstwo ustaw i blokował rząd.
Bzdura, bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
Odpowiedź: Komentator pewnie pomylił wirtualną IV RP z realną III RP.
Ale artykuł nie jest żenujący dlatego, że to są bzdury. Jest
żenujący dlatego, że Woleński pominął zupełnie fakt że choć zgadza się z nimi
to te założenia są dyskusyjne.
Odpowiedź: Wszystkie założenia są dyskusyjne. Wszelako
dyskutowałem je w wielu felietonach na tym łamach, co komentator wnikliwie
przeoczył.
I przedstawił nam swoje najeżone niepotrzebnym żargonem
"rozumowanie" jako coś na kształt dowodu matematycznego.
Odpowiedź: Komentator nie wie, czym jest dowód matematyczny. W
szczególności, nie pojmuje na czym polega zastosowanie pewnej teorii
racjonalności decyzji do decyzji wyborczych.
Podsumowanie: Omówiony komentarz jest bardzo typowym przykładem
retoryki zwolenników PiS, polegającej na kombinacji inwektyw (kilkakrotne
zastosowanie słowa „żenujące" itp.; nie wiem, co kryje się za "###") z zastępowaniem argumentów ogólnikami. To
uzasadnia kolejny raz „Wszystko, byle nie PiS".
Jan Woleński
1. no taa Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 16-06-2010 12:10 To jest dla mnie wszystko oczywiste , logiczne i jasne. Ale też daje do myślenia, gdy widzę,jak wielezacnych znanych mi osób daje się uwieść Jarosławowi, na smierć i życie, bez możliwości dyskusji. I to niezależnie od wykształcenia, zawodu i pozycji. Czy tak nieraz nie bywało w przeszłości, że rozsądni z pozoru ludzie dawali się tak samo uwodzić psychopatom itp? Przed poprzednimi wyborami prezydenckimi, gdzie dla mnie nie było żadnego wyboru, uważałem, że z dwojga złego lepszy Kaczyński, że niech ludzie się przekonają, zobaczą na własne, co to jest,do czego jest zdolny, to im się odechce na zawsze. A jednak nie, niczego nie zobaczyli i nie zrozumieli. I to jest niepojęte. Pozdrawiam
|
2. Odpowiedź czytelnika-pośrednika Napisał(a) Khalid Nasrallah, na temat 18-06-2010 06:47 Dziękuję za odpowiedź. Podlinkowałem ją już w odpowiednie miejsce. Mam nadzieję, że wybuchnie z tego jakaś płodna polemika (mam jednak również obawy, poparte skromnym doświadczeniem, że płodnie będzie tylko z jednej strony). Za "###" nie kryło się nic miłego, ani ciekawego. Myślę, że warto zostawić tę cenzurę, by nie dodawać kłopotliwych obowiązków administracji. Jest szansa, że szafujący tym, co się tam kryło, pojawi się i w tym miejscu oraz że poczyni stosowne wyjaśnienia w tym zakresie. No i że starczy mu odwagi, by zrobić to imiennie.
|
3. Napisał(a) Tomasz, na temat 18-06-2010 06:48 Trzy komentarze. 1) Za Nietzschem, czemu wszyscy sa na nie, 'wszystko tylko nie K.'? A nie mozna glosowac za CZYMS? 2) 'Po trzecie dlatego, że program Jarosława Kaczyńskiego jest ogólnikowy i nie zawiera żadnych konkretów' - tez mi zarzut, akurat jedyny kandydat ktory przedstawil konkrety to JKM (monarchia i zakaz glosowania dla kobiet), ale te konkrety to pozal sie boze. Wiec ten argument jest przeciwko wszystkim powaznym kandydatom, ergo - nie ma znaczenia.... 3) 'Jarosław Kaczyński był promotorem wszystkich wojen polsko-polskich po 1989 ' - nieprawda. A zimna wojna Kwasniewski-Miller? A anarchia z czasow AWS, kiedy o Kaczynskim wszyscy zapomnieli? Nie bede glosowal na Kaczynskiego, ale z zupelnie innych powodow, te przedmowcy sa moim zdaniem zbyt emocjonalne.
|
4. hmmm Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 18-06-2010 06:54 Sformułował Pan dziewięć powodów, dla których nie chce Pan JK jako prezydenta. "Po pierwsze dlatego, że Jarosław Kaczyński kandydat wprowadza do polityki wątki mistyczne. Oto stwierdził, że tylko serce bliźniaka jest w stanie pojąć zamierzenia polityczne jego zmarłego brata. Niech Jarosław Kaczyński ćwiczy tego rodzaju poznanie w innych dziedzinach, w każdym razie nie w polityce. Nadto kandydat PiS powinien wiedzieć o zamierzeniach brata-bliźniaka bez jakiejkolwiek potrzeby angażowania swego bliźniaczego serca, skoro sam je formułował. " Zarzut to doprawdy niezrozumiały. Raz, że wątki patetyczno-mistyczne wprowadza bardzo wielu polityków, dwa, że nie wiem jak bardzo trzeba być nieżyczliwym dla JK, żeby uznać, że zdanie (prawdopodobnie metafora, nie znam kontekstu), którego literalna treść brzmi "osobą najlepiej rozumiejącą mojego brata byłem ja" uznać za kompromitujące. "Po drugiego dlatego, że kampania Jarosława Kaczyńskiego ciągle wykorzystuje (patrz punkt poprzedni) elementy rzeczywistych nieszczęść w celu wykreowania wizerunku narodowego biedactwa, któremu trzeba dać polityczne fory dla zrekompensowania osobistych strat moralnych jakie był poniósł. Ten osobliwy melanż całkiem przyziemnych interesów i politycznej akcji charytatywnej jest zdecydowanie nie na miejscu. W moim odczuciu cała kampania wygląda zupełnie odmiennie - do katastrofy smoleńskiej odwołują się raczej przeciwnicy JK, bezustannie jęcząc, jak to JK wykorzystuje katastrofę politycznie. A już wskazanie, w którym momencie JK to robi sprawia im dużo problemu. Inna sprawa, że osobiście nie rozumiem, co jest złego w politycznym wykorzystywaniu katastrofy smoleńskiej i powodzi. Od tego jest opozycja, żeby rząd krytykować przy każdym jego potknięciu. Jeśli ktoś tęskni za Frontem Jedności Narodowej to niech przynajmniej nie udaje miłości do demokracji (jeszcze w ruchu na jej rzecz). Po trzecie dlatego, że program Jarosława Kaczyńskiego jest ogólnikowy i nie zawiera żadnych konkretów, a więc będzie można go do woli konkretyzować, w szczególności, na modłę IV RP, od której kandydat PiS jakoś dystansuje się. To zarzut o tyle śmieszny, o ile trudno znaleźć kandydata z nieogólnikowym programem Po czwarte dlatego, że Jarosław Kaczyński i jego sztab posługują się kłamstwem, w szczególności, dotyczącym zamierzeń PO w kierunku prywatyzacji służby zdrowia. Tak więc, politycy PiS nie zmienili swojego sposobu uprawiania polityki. Tutaj też trzeba mieć bardzo dużo nieżyczliwości do JK, żeby nie dostrzec, że Platforma zdecydowanie liberalniej podchodzi do tego zagadnienia. I że JK jedynie ubrał to w hasło prywatyzacja, moim zdaniem zresztą całkiem słusznie. Nazwanie tego kłamstwem jest nieco na wyrost. Poza tym, na litość, który polityk nie kłamie, nie manipuluje faktami i nie składa obietnic bez pokrycia? To wszystko oczywiście czyny naganne, ale zdecydowanie nie wyróżniające JK wśród innych kandydatów. Posłużenie się tym argumentem w celu wykazania wyjątkowej koszmarności Kaczyńskiego jako prezydenta też wymaga z góry założonej tezy o jego wyjątkowej koszmarności. Po piąte dlatego, że z obozu propagandy PiSowskiej płyną sygnały zgoła ostrzegawcze. Oto Rafał A. Ziemkiewicz, nadaktywny w ostatnich dniach, zapewne nie tylko z własnej inicjatywy, napisał w dniu 12 czerwca 2010: Jeśli by wierzyć anonimowo udzielanym mediom wypowiedziom posłów PO, to w codziennej pracy Donald Tusk musi zachowywać się jak nie przymierzając Hitler w sławnej scenie z Upadku'". Oto premier polskiego rządu jest aluzyjnie przyrównywany do wodza III Rzeszy. Tego jeszcze nie było, a wróży kierunek PiSowskiej retoryki, znacznie przewyższający sławetną uwagę o tym, gdzie stało ZOMO. Tutaj to już Pan odleciał na co najmniej kilka sposobów. Po pierwsze obciążanie Kaczyńskiego aluzją publicysty jest dziwne. Po drugie aluzja to bardzo daleka i dopatrzenie się w niej nagonki na premiera wymaga naprawdę wielkiego uprzedzenia. Po trzecie aluzja do filmu Upadek z uwagi na swoją obecną funkcję w kulturze (proszę obejrzeć filmiki na youtubie) naprawdę nie jest niczym zdrożnym. Po czwarte, z tego co pamiętam aluzyjne porównywanie rządów PiSu do III Rzeszy było swego czasu ulubioną rozrywką pewnej części mediów. Pana tego jeszcze nie było brzmi w tym kontekście kabaretowo. Po piąte czepia się Pan Ziemkiewicza a sam niżej pisze Czy tak nieraz nie bywało w przeszłości, że rozsądni z pozoru ludzie dawali się tak samo uwodzić psychopatom itp?. Ojej, do czego to może być aluzja? I czy Pana podłe postępowanie nie obciąża przypadkiem Pana Komorowskiego? Porównywanie kandydata na urząd RP do psychopaty (a może i... faszysty?) ?! No, tego jeszcze.... a nie, przepraszam, było!!! Po szóste także związane z propagandą) dlatego, że Ziemkiewicz, niewykluczone, że stymulowany (zgadnij koteczku przez kogo) zarysował ewentualną koalicję PiS - PSL - SLD wymierzoną przeciwko PO. Trzeba przypomnieć w tym miejscu zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o tym, że sojusz PiS z Lepperem nie wchodzi w rachubę i dalszą historię tego aliansu. Nie ma oczywiście powodu, by kwestionować sojusz jednej legalnej partii z inną jako niedopuszczalny, ale tradycyjnie antykomunistyczna PiS każe wątpić w szczerość jego intencji. Znacznie lepiej jest przyjąć, że hasło Jarosława Kaczyńskiego Polska jest najważniejsza" trzeba rozumieć jako Władza jest najważniejsza". Powyższy akapit wygląda na wypowiedź Nie kwestionuję prawa partii politycznej do przejmowania władzy w dowolnie wybranej koalicji, chyba że tą partią jest PiS. Po siódme dlatego, że Jarosław Kaczyński, jeśli wygra, to obsadzi kancelarię prezydenta personelem znacznie bardziej destrukcyjnym niż towarzystwo tam urzędujące za jego brata. A skąd to niby wiadomo? Oprócz oczywiście wiedzy, którą wszyscy posiadamy, że towarzystwo kaczyńskiego jest destrukcyjne dla Polski, towarzystwo Komorowskiego zbawienne, a Miro, Zbychu i Rysiu to manekiny sterowane przez PiS w celu pognębienia kochanego premiera Tuska. Panie Janie! Litości... Po ósme dlatego, że chociaż można nauczyć się tego i owego w sprawie eksploatacji gazu łupkowego (przyznaję, że Bronisław Komorowski popełnił sporo gaf), to charakteru zmienić nie sposób. Jarosław Kaczyński był promotorem wszystkich wojen polsko-polskich po 1989 r., koń jaki jest każdy widzi". I nie ma na to rady. Raz, że to zdanie opatrzone kwantyfikatorem wszyscy jest nieprawdziwe. Dwa, argument znowu odwołuje się do już z góry założonych (które wszyscy widzą) niezwykłych przywar charakteru Kaczyńskiego. Trzy, czy zwracałem się już do Pana z prośbą o zlitowanie się nad czytelnikiem? Po dziewiąte i najważniejsze dlatego, że prezydentura Jarosława Kaczyńskiego będzie jednym ciągiem potyczek z rządem i prób motania nowych aliansów. Kandydat PiS z rozbrajającą szczerością oświadczył, że obecny rząd będzie działał tylko przez kilkanaście miesięcy nowej prezydentury. Jest to nader czytelne przesłanie obecnie nadrzędnego celu działań Jarosława Kaczyńskiego, mianowicie wykorzystania swej prezydenckiej funkcji do odniesienia sukcesu w wyborach parlamentarnych. Jeśli więc chcecie mieć nieprzerwane pasmo awantur politycznych i torpedowania wszystkich poczynań rządu, głosujcie na Kaczyńskiego. Lepiej jednak nie ryzykować. I po raz kolejny odwołuje się Pan do tego, że jak się jest z PiSu to bardzo brzydko dążyć do zdobycia władzy. No i także do tego, że jest bardzo źle przeszkadzać rządowi. Pisał Pan co prawda, że Nic nie było o tym, że rząd Tuska jest dobry, a tylko o tym, że nie należy wybierać prezydenta, który nie będzie z rządem współpracował ale chwilę później, że zachodzi obawa, że J. Kaczyński będzie wetował wszystko, aby utrudnić prace rządowi, więc lepiej tego nie ryzykować jak również Cały czas chodzi o konflikt pomiędzy J. Kaczyńskim jako ewentualnym prezydentem a rządem Tuska, a nie konflikt pomiędzy prezydentem a rządem co wyraźnie sugeruje, że to przeszkadzanie akurat rządowi Tuska tak bardzo się Panu nie podoba. Bo jak rozumiem sytuację w której prezydent Komorowski przeszkadza rządowi PiSu tak negatywnie już Pan nie ocenia. Oczywiście rozumiem doskonale, że można mieć takie poglądy jak Pan. Ne rozumiem jedynie dlaczego ubiera się Pan w szaty obiektywizmu, podaje jakieś argumenty dlaczego nie należy głosować na Jarosława Kaczyńskiego, podczas gdy wystarczyłoby otwarcie napisać popieram rząd Tuska, jest całkiem niezły, a przynajmniej najlepszy z możliwych. Popieram politykę rządu Tuska, chcę, żeby prezydent był z tej samej partii. A Kaczyński mi się nie podoba i dlatego nie należy na niego głosować. Nikt by się wtedy nie czepiał kuriozalnych uzasadnień, zaręczam Panu! Ach, i oczywiście na koniec muszę dodać (jedynie w celach informacyjnych oczywiście), że jedno z ocenzurowanych ### dotyczyło "salonowego pieska platformy". Podejrzewam wszakże, że gdyby autor tych przykrych słów zwracał się do Pana bezpośrednio to doprecyzowałby, że nie jest bynajmniej pewny, której partii jest Pan salonowym pieskiem i czy nie jest Pan odmianą zgoła bezpartyjną. Wydaje mi się, że (choćby w kontekście Pana opinii) należy autorowi wybaczyć pewną retoryczną zapalczywość w stosowaniu tej stylistyki! Pozdrawiam serdecznie Rafał
|
5. do p. Rafała Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 18-06-2010 08:32 Sformułował Pan dziewięć powodów, dla których nie chce Pan JK jako prezydenta. "Po pierwsze dlatego, że Jarosław Kaczyński kandydat wprowadza do polityki wątki mistyczne. Oto stwierdził, że tylko serce bliźniaka jest w stanie pojąć zamierzenia polityczne jego zmarłego brata. Niech Jarosław Kaczyński ćwiczy tego rodzaju poznanie w innych dziedzinach, w każdym razie nie w polityce. Nadto kandydat PiS powinien wiedzieć o zamierzeniach brata-bliźniaka bez jakiejkolwiek potrzeby angażowania swego bliźniaczego serca, skoro sam je formułował. " Zarzut to doprawdy niezrozumiały. #Chyba zrozumiały, skoro Pan polemizuje.# Raz, że wątki patetyczno-mistyczne wprowadza bardzo wielu polityków, #To nie powód, aby tolerować takowe. dwa, że nie wiem jak bardzo trzeba być nieżyczliwym dla JK, żeby uznać, że zdanie (prawdopodobnie metafora, nie znam kontekstu), którego literalna treść brzmi "osobą najlepiej rozumiejącą mojego brata byłem ja" uznać za kompromitujące. #Przypominam, że chodzi o zamierzenia brata, także w polityce. Stanowi to przypiywanie sobie szczególnej kompetencji do realizowania określonej linii politycznej. Przeoczył Pan uwagę, że JK sam tę linię stworzył, a brat tylko realizował.# "Po drugiego dlatego, że kampania Jarosława Kaczyńskiego ciągle wykorzystuje (patrz punkt poprzedni) elementy rzeczywistych nieszczęść w celu wykreowania wizerunku narodowego biedactwa, któremu trzeba dać polityczne fory dla zrekompensowania osobistych strat moralnych jakie był poniósł. Ten osobliwy melanż całkiem przyziemnych interesów i politycznej akcji charytatywnej jest zdecydowanie nie na miejscu. W moim odczuciu cała kampania wygląda zupełnie odmiennie - do katastrofy smoleńskiej odwołują się raczej przeciwnicy JK, bezustannie jęcząc, jak to JK wykorzystuje katastrofę politycznie. A już wskazanie, w którym momencie JK to robi sprawia im dużo problemu. Inna sprawa, że osobiście nie rozumiem, co jest złego w politycznym wykorzystywaniu katastrofy smoleńskiej i powodzi. Od tego jest opozycja, żeby rząd krytykować przy każdym jego potknięciu. Jeśli ktoś tęskni za Frontem Jedności Narodowej to niech przynajmniej nie udaje miłości do demokracji (jeszcze w ruchu na jej rzecz). #To prawda, że opozycja jest po, aby krytykować rząd, ale nie to jest przedmiotem naszej dyskusji. Przed chwiląś był wywiad Karnowskiego z Kaczyńskim i zaczął się od pytań o celu wizyty prezesa PiS w Krakowie, oczywiście całkowicie prywatnej i psychicznie trudnej. Jeśli tak to po co, taki początek ostatniej audycji przedwyborczej. Słusznie zauważył wczoraj Sikorski, że prezydentura nie jest nagrodą pocieszenia za osobiste cierpienia.# Po trzecie dlatego, że program Jarosława Kaczyńskiego jest ogólnikowy i nie zawiera żadnych konkretów, a więc będzie można go do woli konkretyzować, w szczególności, na modłę IV RP, od której kandydat PiS jakoś dystansuje się. To zarzut o tyle śmieszny, o ile trudno znaleźć kandydata z nieogólnikowym programem #Ale nie każdy przedstawia ogólnikowy program jako konkretny. Nadto jakoś przeoczył Pan wskazanie na rodzaj konkretyzacji. Zaiste śmieszny komentarz.# Po czwarte dlatego, że Jarosław Kaczyński i jego sztab posługują się kłamstwem, w szczególności, dotyczącym zamierzeń PO w kierunku prywatyzacji służby zdrowia. Tak więc, politycy PiS nie zmienili swojego sposobu uprawiania polityki. Tutaj też trzeba mieć bardzo dużo nieżyczliwości do JK, #W samej rzeczy mam "bardzo dużo nieżyczliwości", a co nie wolno?# żeby nie dostrzec, że Platforma zdecydowanie liberalniej podchodzi do tego zagadnienia. I że JK jedynie ubrał to w hasło prywatyzacja, moim zdaniem zresztą całkiem słusznie. Nazwanie tego kłamstwem jest nieco na wyrost. #Pozostańmy przy własnych zdaniach na temat, co znaczy "prywatyzacja" i co znaczy "kłamstwo". W tym wypadku sens tego terminu jest regulowany prawem wyborczym.# Poza tym, na litość, który polityk nie kłamie, nie manipuluje faktami i nie składa obietnic bez pokrycia? #Nie dostrzega Pan, że kłamstwo ma tutaj szczególny kontekst, regulowany prawnie. Nie chodzi o obietnice bez pokrycia. Nie to zarzucał Kaczyński Komorowskiemu. Zaklęcia typu "na litość boską" nic nie pomogą.# To wszystko oczywiście czyny naganne, ale zdecydowanie nie wyróżniające JK wśród innych kandydatów. #Chodzi o czyn naganny polegający na kłamstwie wobec programu politycznego rywala. A to na raziew wyróżnia Jarosłąwa Kaczyńskiego.# Posłużenie się tym argumentem w celu wykazania wyjątkowej koszmarności Kaczyńskiego jako prezydenta też wymaga z góry założonej tezy o jego wyjątkowej koszmarności. #Nic nie pisałem o koszmarności, tylko o tym, że Kaczyński nie zmienił sposobu uprawiania polityki.# Po piąte dlatego, że z obozu propagandy PiSowskiej płyną sygnały zgoła ostrzegawcze. Oto Rafał A. Ziemkiewicz, nadaktywny w ostatnich dniach, zapewne nie tylko z własnej inicjatywy, napisał w dniu 12 czerwca 2010: Jeśli by wierzyć anonimowo udzielanym mediom wypowiedziom posłów PO, to w codziennej pracy Donald Tusk musi zachowywać się jak nie przymierzając Hitler w sławnej scenie z Upadku'". Oto premier polskiego rządu jest aluzyjnie przyrównywany do wodza III Rzeszy. Tego jeszcze nie było, a wróży kierunek PiSowskiej retoryki, znacznie przewyższający sławetną uwagę o tym, gdzie stało ZOMO. Tutaj to już Pan odleciał na co najmniej kilka sposobów. #Śmieszna aluzja, ale niech będzie.# Po pierwsze obciążanie Kaczyńskiego aluzją publicysty jest dziwne. #Mogę spodziewać się, że ten typ aluzji będzie preferowany przez Jarosława Kczyńskiego jako prezydenta. Przypomnę o dziadku z Wermachtu. Na razie nie odleciałem na żadny sposób.# Po drugie aluzja to bardzo daleka i dopatrzenie się w niej nagonki na premiera wymaga naprawdę wielkiego uprzedzenia. #Istyotnie, nader elegancka, co widac bez jakiegokolwiek odlotu.# Po trzecie aluzja do filmu Upadek z uwagi na swoją obecną funkcję w kulturze (proszę obejrzeć filmiki na youtubie) naprawdę nie jest niczym zdrożnym. #Nie chodzi o film, ale o Hitlera. Istotnie, musiałbym odlecieć na kilka sposobów, aby tego nie dostrzec.# Po czwarte, z tego co pamiętam aluzyjne porównywanie rządów PiSu do III Rzeszy było swego czasu ulubioną rozrywką pewnej części mediów. #Może jakieś konkrety, bo tego akurat nie pamiętam. Chyba, że odleciałem na kilka sposbów. Pana tego jeszcze nie było brzmi w tym kontekście kabaretowo. #Trudno. Widocznie odleciałem do kabaretu.# Po piąte czepia się Pan Ziemkiewicza a sam niżej pisze Czy tak nieraz nie bywało w przeszłości, że rozsądni z pozoru ludzie dawali się tak samo uwodzić psychopatom itp?. Ojej, do czego to może być aluzja? I czy Pana podłe postępowanie nie obciąża przypadkiem Pana Komorowskiego? Porównywanie kandydata na urząd RP do psychopaty (a może i... faszysty?) ?! No, tego jeszcze.... a nie, przepraszam, było!!! #Chyba pomylił mnie Pan z Komorowskim. Trzeba jego zapytać do czego pił, bo nazwisko Kaczyńskiego nie padło. Nadto zdanie "x jest psychopatą" nie implikuje "x jest być może faszystą". Ostatecznie, założmy, że obaj kandydaci (lub ich medialni plenipotenci) przesadzili w sformułowaniach. Tedy, można to pominąć i kierować sie kryteriami wyłożonymi w moim tekście o decyzji wyborczych (poprzedni felieton).# Po szóste także związane z propagandą) dlatego, że Ziemkiewicz, niewykluczone, że stymulowany (zgadnij koteczku przez kogo) zarysował ewentualną koalicję PiS - PSL - SLD wymierzoną przeciwko PO. Trzeba przypomnieć w tym miejscu zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o tym, że sojusz PiS z Lepperem nie wchodzi w rachubę i dalszą historię tego aliansu. Nie ma oczywiście powodu, by kwestionować sojusz jednej legalnej partii z inną jako niedopuszczalny, ale tradycyjnie antykomunistyczna PiS każe wątpić w szczerość jego intencji. Znacznie lepiej jest przyjąć, że hasło Jarosława Kaczyńskiego Polska jest najważniejsza" trzeba rozumieć jako Władza jest najważniejsza". Powyższy akapit wygląda na wypowiedź Nie kwestionuję prawa partii politycznej do przejmowania władzy w dowolnie wybranej koalicji, chyba że tą partią jest PiS. #Trudno, jeśli Pan to tak rozumie. Sugerowałbym jednak trzymanie się sensu literalnego. Jeśli to trudne wyjaśniam: Nie ufam partii, która wchodzi w koligacje z tym, o których powiada, że alianse są niemożliwe. Po siódme dlatego, że Jarosław Kaczyński, jeśli wygra, to obsadzi kancelarię prezydenta personelem znacznie bardziej destrukcyjnym niż towarzystwo tam urzędujące za jego brata. A skąd to niby wiadomo? #To przewidywanie, a nie gotowa wiedza. Lepiej wiec uniknąć jego sprawdzania, bo może okazac się prawdziwe.# Oprócz oczywiście wiedzy, którą wszyscy posiadamy, że towarzystwo kaczyńskiego jest destrukcyjne dla Polski, towarzystwo Komorowskiego zbawienne, a Miro, Zbychu i Rysiu to manekiny sterowane przez PiS w celu pognębienia kochanego premiera Tuska. #To jest argument jak się patrzy, zapewne wynikający z przewidywania, że Zbycho, Miro i Rysiu będą pracować w Kancelarii Prezydenta, o ile wygra Komorowski.# Panie Janie! Litości... #Kolejne zaklecie, nie na temat.# Po ósme dlatego, że chociaż można nauczyć się tego i owego w sprawie eksploatacji gazu łupkowego (przyznaję, że Bronisław Komorowski popełnił sporo gaf), to charakteru zmienić nie sposób. Jarosław Kaczyński był promotorem wszystkich wojen polsko-polskich po 1989 r., koń jaki jest każdy widzi". I nie ma na to rady. Raz, że to zdanie opatrzone kwantyfikatorem wszyscy jest nieprawdziwe. #Które zdanie? Jest tylko słowo "każdy" a nie "wszyscy" w znanym porzekadle, używanym metaforycznie. Natomast rzecz dotyczy nie tego, co każdy widzi, ale struktury osobowości Jarosława Kaczyńskiego. Może być ono fałszywe, ale powtórze raz jeszcze: Lepiej nie sprawadzać, czy jest prawdziwe.# Dwa, argument znowu odwołuje się do już z góry założonych (które wszyscy widzą) niezwykłych przywar charakteru Kaczyńskiego. #Jak wyżej.# Trzy, czy zwracałem się już do Pana z prośbą o zlitowanie się nad czytelnikiem? #Nikt Panu nie każe być moim czytelnikiem. Jeśli Pan decyduje się, trzeba nieco pocierpieć. Inni jakoś wytrzymują. Patrz komentarze, więc Pańska generalizacja jest zgoła nieuprawniona. Po dziewiąte i najważniejsze dlatego, że prezydentura Jarosława Kaczyńskiego będzie jednym ciągiem potyczek z rządem i prób motania nowych aliansów. Kandydat PiS z rozbrajającą szczerością oświadczył, że obecny rząd będzie działał tylko przez kilkanaście miesięcy nowej prezydentury. Jest to nader czytelne przesłanie obecnie nadrzędnego celu działań Jarosława Kaczyńskiego, mianowicie wykorzystania swej prezydenckiej funkcji do odniesienia sukcesu w wyborach parlamentarnych. Jeśli więc chcecie mieć nieprzerwane pasmo awantur politycznych i torpedowania wszystkich poczynań rządu, głosujcie na Kaczyńskiego. Lepiej jednak nie ryzykować. I po raz kolejny odwołuje się Pan do tego, że jak się jest z PiSu to bardzo brzydko dążyć do zdobycia władzy. #Wręcz przeciwnie, jest bardzo pięknie, ale nieracjonalnie. No i także do tego, że jest bardzo źle przeszkadzać rządowi. #O ile przeszkadzanie jest celem w samym w sobie, podporzadkowanym tylko i wyłącznie zdobuciu władzy. Pisał Pan co prawda, że Nic nie było o tym, że rząd Tuska jest dobry, a tylko o tym, że nie należy wybierać prezydenta, który nie będzie z rządem współpracował ale chwilę później, że zachodzi obawa, że J. Kaczyński będzie wetował wszystko, aby utrudnić prace rządowi, więc lepiej tego nie ryzykować jak również Cały czas chodzi o konflikt pomiędzy J. Kaczyńskim jako ewentualnym prezydentem a rządem Tuska, a nie konflikt pomiędzy prezydentem a rządem co wyraźnie sugeruje, że to przeszkadzanie akurat rządowi Tuska tak bardzo się Panu nie podoba. #Nic z tych rzeczy. To jest rząd, który akurat rządzi tu i teraz, nie taki najgorsz, chociaż mógłby być lepszy. Ma do wykonania powazne zadania cywilizacyjne, w których realizacji trzeba mu pomóc, także krytyką, a przeszkadzanie con amore, temu nie służy.# Bo jak rozumiem sytuację w której prezydent Komorowski przeszkadza rządowi PiSu tak negatywnie już Pan nie ocenia. #To wskazuje, że Pan nie rozumie, bo na razie nie ma rządu PiS, a jak bedzie, to zobaczymy.# Oczywiście rozumiem doskonale, że można mieć takie poglądy jak Pan. Ne rozumiem jedynie dlaczego ubiera się Pan w szaty obiektywizmu, podaje jakieś argumenty dlaczego nie należy głosować na Jarosława Kaczyńskiego, podczas gdy wystarczyłoby otwarcie napisać popieram rząd Tuska, jest całkiem niezły, a przynajmniej najlepszy z możliwych. Popieram politykę rządu Tuska, chcę, żeby prezydent był z tej samej partii. A Kaczyński mi się nie podoba i dlatego nie należy na niego głosować. Nikt by się wtedy nie czepiał kuriozalnych uzasadnień, zaręczam Panu! #Nie rozumie Pan nawet niedoskonale. Wyjaśniłem (w poprzednim felietonie), że treba stosować zasadę minimalizacji ryzyka, bo decyzja wyborcza jest podejmowana w warunkach niepweności.# Ach, i oczywiście na koniec muszę dodać (jedynie w celach informacyjnych oczywiście), że jedno z ocenzurowanych ### dotyczyło "salonowego pieska platformy". #Powinno być "Platformy", ale oczywiście mniejsza o pisownię. Podejrzewam wszakże, że gdyby autor tych przykrych słów zwracał się do Pana bezpośrednio to doprecyzowałby, że nie jest bynajmniej pewny, której partii jest Pan salonowym pieskiem i czy nie jest Pan odmianą zgoła bezpartyjną. Wydaje mi się, że (choćby w kontekście Pana opinii) należy autorowi wybaczyć pewną retoryczną zapalczywość w stosowaniu tej stylistyki! #Nie ma sprawy.# Pozdrawiam serdecznie Rafał
|
6. uzupełnienie Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 18-06-2010 13:42 Postanowiłem dodać uzupełnienie w sprawie nastepującego sformułowania p. Rafała: Ach, i oczywiście na koniec muszę dodać (jedynie w celach informacyjnych oczywiście), że jedno z ocenzurowanych ### dotyczyło "salonowegopieska platformy". Podejrzewam wszakże, że gdyby autor tych przykrych słów zwracał się do Pana bezpośrednio to doprecyzowałby, że nie jest bynajmniej pewny, której partii jest Pan salonowym pieskiem i czy nie jest Pan odmianą zgoła bezpartyjną. Wydaje mi się, że (choćby w kontekście Pana opinii) należy autorowi wybaczyć pewną retoryczną zapalczywość w stosowaniu tej stylistyki! #I oto dziesiąty (lub jedernasty, jeśli ktoś woli) powód, aby nie wybierać Jarosława Kaczyńskiego. Jest mi raczej obojętne, czy ktoś mnie nazywa "salonowym piskiem Platformy" czy jakoś podobnie. Jest to jednak typowy jednak język używany przez PiS lub przynajmniej żyrowany przez tą partię i jej proganadzistów (Ziemkiewicz, Wildstein, Pospieszalski). którym "wykształciuchy", "salon", "polsko-języczne media" itd. są nader często stosowane. Od razu odpowiem, że bywa, iż druga strona nie pozostaje dłużna, ale łatwo oszacować różnicę w częstotliwości. Wystarczy porównać blogi, na których wypowiadają się dyskutanci w rodzaju p. Rafała, np. w "Rzeczpospolitej". Prywatnie ożna rzeczy tłumaczyć retoryczną zapalczywością i na to nie ma rady, ale sfera publiczna winna być chroniona. Mam jeszcze jeden powód dla nie głosowania na Kaczyńskiego, ale o tym za tydzień, bo druga tura jest raczej pewna.
|
7. Do p. Rafała (w drobnej kwestii poboczne Napisał(a) Khalid Nasrallah, na temat 18-06-2010 22:17 #" Ach, i oczywiście na koniec muszę dodać (jedynie w celach informacyjnych oczywiście), że jedno z ocenzurowanych ### dotyczyło 'salonowego pieska platformy'. "# Rafale, ja mam kiepską pamięć, przypomnisz mi czego dotyczyło drugie ###? Może dysponujesz też wiedzą, kto był przy tym pomysłodawcą?
|
8. W kwestii ni etylko formalnej Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 20-06-2010 06:43 Panie lub Pani Khalid, zauważyłem przypadkową być może zbieżność brzmień w nazwisku czyli w tym wypadku nicku i chciałbym tylko zwrócić uwagę że może to być obraźliwe dla innej religii. Nie jestem religijny ale razi mnie obrażanie innych wierzeń do tego stopnia, że sugeruję zmianę tego nicka przynajmniej na tym forum. Spotkania różnych kultur możliwe są tylko wtedy kiedy zachowamy w życiu publicznycm a więc również w takich wypowiedziach elementarną kulturę. Co do JK nie będę się wypowiadał ponieważ po pierwsze nie ma o kim po drugie zalało mi ogród i mam ważniejsze rzeczy na głowie, czyli szczypiorek muszę ratować, a ponadto jest cisza wyborcza, czyli nawet gdybym wiedział cokolwiek nie napiszę.
|
9. Do p. Budowniczego Napisał(a) Khalid Nasrallah, na temat 21-06-2010 10:08 Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że Pana uwaga mogłaby być obraźliwa dla osoby o arabskich korzeniach czy dla wyznawcy islamu, który nazywa się Khalid Nasrallah. Zakładanie, że to tylko nick i że jest on obraźliwy, jest bardzo odważne i mogłoby być dla niektórych bardzo obraźliwe, nie tylko na tym forum. Jestem religijny i mnie również razi obrażanie innych wierzeń, niemniej jednak pozwolę sobie pozostać przy takich personaliach, również na tym forum. Spotkania różnych kultur możliwe są tylko wtedy, kiedy zachowamy w życiu publicznym, a więc również w takich wypowiedziach, elementarny dystans.
|
10. Dystans tak Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 22-06-2010 10:49 ale i pewien poziom. Ja nie zakładam, że jest to obraźliwe. Zakładam, że nie powinno być obraźliwe. Z tym się Pan zgodził. Za co serdecznie dziękuję.
|
|