Logo

Logo Ruchu na Rzecz Demokracji opracował Adam Łyskawa z Gdyni. Zostało ono przychylnie przyjętę przez grupę osób z Krakowa i Łodzi, nie krytykował też nikt z użytkowników strony. Praca p. Łyskawy była całkowicie społeczna, odwdzięczyć się możemy jedynie adresem z jego portofolio http://pp-layouts.com/.

Logowanie pozwala

Czytać materiały zastrzeżone dla zarejestrowanych  
Komentować artykuły 
Głosować
Oglądać wyniki głosowań
Start arrow Opinie arrow Strategie
Strategie Drukuj Email
16.05.2010.

Jan Woleński

Kampania wyborcza ruszyła na dobre. Można już chyba określić strategie obu głównych kandydatów. J. Kaczyński zaczął jako żałobnik („przygnieciony krzyżami") i opiekun chorej matki („czuwa nad nią pod kilkanaście godzin"), a przeto osoba nie mająca ani głowy ani czasu do aktywności publicznej. To już jednak jest przeszłość. Kandydat PiS udzielił już pierwszego wywiadu, a wcześniej wystosował apel do Rosjan. W tym drugim chciał się pokazać jako mąż stanu o randze międzynarodowej. Trudno przypuścić, aby przekonał Rosjan o swoich przyjacielskich zamiarach. Nie mają powodu, aby zapomnieć o jego przemówieniu w parlamencie, w którym kwestionował przedłużenie umowy energetycznej z Rosją, gdyż, jak argumentował, światłowody towarzyszące urządzeniom przesyłowym będą służyć podsłuchiwaniu polskiej sieci telefonicznej. Niewykluczone, że był to jeden z motywów dla budowy bałtyckiego systemu transportu gazu. Rosjanie nie zapomną też protestów Kaczyńskiego przeciwko zaproszeniu Putina na Westerplatte. Była też w apelu gafa polegająca na wyraźnym wspomnieniu milionów żołnierzy rosyjskich poległych w II wojnie światowej, aczkolwiek połowa z niej była innych narodowości. Zostało to zresztą podkreślone defiladą w Moskwie w dniu 9 maja. Orędzie Kaczyńskiego było po prostu pretensjonalne w formie (fortepian w tle) i treści (początek o ukochanym bracie i jego myślach). Trzeba o nim myśleć akurat odwrotnie niż chcą PiSowscy propagandziści.

 

J. Kaczyński przedstawił we wspomnianym wywiadzie swoje motywy kandydowania na urząd prezydenta. Wyjawił, że poczuł się w obowiązku tak uczynić, ponieważ jest to szansa dla Polski.  Tak samo powiadał, gdy obejmował urząd premiera w 2006 r., a nawet wcześniej. W istocie rzeczy chodzi o powrót do idei IV RP ze wszystkimi wariactwami tego projektu. Kaczyński zapowiada wprawdzie wolę harmonijnej współpracy z rządem, ale jego współpracownicy robią wszystko, aby dezawuować premiera i jego ministrów. To drugie jest postawą szczerą, a pierwsze jeno deklarowaną. I to jest może największy powód, aby J. Kaczyński nie został wybrany, gdyż jego prezydentura będzie jeszcze bardziej konfliktogenna niż L. Kaczyńskiego. J. Kaczyński zaznaczył, że odcina kampanię wyborczą od spraw osobistych i zmarłego brata. Jasne jednak, że jest to jedynie werbalna zagrywka. W samej rzeczy, PiS ciągle wykorzystuje katastrofę i żałobę w kampanii wyborczej, np. zasypywanie rządu pytaniami w sprawie smoleńskiego śledztwa jest najprostszym w tej chwili sposobem propagandy antyrządowej. Wbrew wielu komentatorom nie widzę w tym nic specjalnie zdrożnego, ponieważ rywalizacja polityczna nie takie rzeczy widziała. Ważne jest natomiast to, aby każdy umiał oddzielić zagrywki czysto propagandowe od argumentacji merytorycznych.

 Są już pierwsze wskaźniki kampanii B. Komorowskiego. Zamierza on dystansować się od polemik z propagandą kaczystów, przynajmniej na razie. Wygląda na to, że nastawia się na konkretne sprawy, np. sytuację polskiego szkolnictwa wyższego, od czego zaczął. Trudno w tej chwili oceniać na ile ten kierunek jest słuszny. Na pewno nie jest tak efektowny czy raczej efekciarski jak Kaczyńskiego. To będzie skutkowało ocenami, że kandydatowi  PO brakuje charyzmy, której jego główny rywal ma aż nadto. Z drugiej jednak strony, nie wydaje się, aby Komorowski stracił zbyt dużo z powodu niedostatku charyzmy. Wszystkie sondaże wprawdzie wskazują, że „Jarkowi rośnie", ale wzrost jest mniejszy niż to, że „Bronkowi maleje" (to jest retoryka „Rzeczpospolitej"). Nie wygląda, aby pierwszemu tak mogło urosnąć, aby wygrał z drugim. Licho jednak nie śpi. W każdym razie nawet jeśli Komorowski i inni kandydaci nie z PiS zdecydują, że nie czas na utarczki słowne z Kaczyńskim, my nie powinniśmy podlegać takim ograniczeniom. Hasło „wszystko byle nie PiS" zachowuje swój walor. Trzeba szeroko propagować wszystkie argumenty „anty-PiSowskie", powiadam argumenty a nie retoryczne wycieczki.

 




  Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
© 2010 Ruch na Rzecz Demokracji
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.