|
Jan Woleński
Oglądając polską
scenę polityczną można dojść do wniosku, że afery są najważniejsze, nawet te,
które nie wiadomo, czy zaszły, ale mogły zajść. Tzw. afera hazardowa zajmuje
serca i umysły większości medialnych reprezentantów społeczeństwa. Sejmowa
komisja śledcza w tej sprawie nosi nazwę „Komisja Hazardowa", jej obrady są z
zapartym tchem śledzone przez miliony telewidzów i szeroko komentowane.
Dziennik „Rzeczpospolita" poświęca jej przeciętnie dwa komentarze dzienne i
artykuł relacjonujący obrady.
Nie zamierzam
bagatelizować tej afery ani innych podobnych. Wręcz przeciwnie, uważam, że
państwo jest niszczone korupcją i aferami. To, że tak będzie, można było
przewidzieć od razu w 1989 r., w momencie zmiany systemu, czyli na początku
transformacji, jak to bardzo mądrze określa się. Dlaczego miałoby być inaczej skoro
Polacy szczycili się szczególną zdolnością do afer w ramach socjalizmu, a
aferzyści byli uznawani za bohaterów? Jeden ze znajomych, nota bene rodak żyjący
na emigracji, poprosił (zdarzyło się to bodaj w 1987 r.) o wyjaśnienie takiej
oto sprawy: „Zadzwoniła do mnie krewna z Warszawy i powiedziała, że udało jej
się załatwić mieszkanie. Co to znaczy, bo u nas mieszkanie się kupuje,
wynajmuje lub buduje. Ale na czym polega załatwienie mieszkania?" Znalazłem się
w kłopocie, a w końcu udało mi się objaśnić owo słowo „załatwić", intuicyjnie
jasne dla każdego, kto wtedy żył w Polsce i podobnych krajach. Załatwianie było
aferogenne i nadal jest.
Afery w Polsce
są mniejsze niż w innych krajach, zwłaszcza bogatych. Wiele osób pamięta np.
korupcję związaną z zamówieniami w koncernach produkujących samoloty czy samochody
(Korea Południowa, Japonia), a więc afery na miliardy dolarów, przy których
ewentualne lobowanie polityków w interesie właścicieli jednorękich bandytów
jest dziecinadą. Problem polski nie polega na tym, że afery są wielkie, ale
raczej na tym, że pewnie jest ich wiele i traktowane są pobłażliwie, bo
polegają na niewinnym załatwianiu tego i owego. A także i na tym, że w gruncie
rzeczy nie chodzi o wykrywanie afer, ale o igrzyska polityczne, na których
jedni atakują, a inni bronią się. Komisja śledcza (proszę zwrócić uwagę na to,
ze niemal każda afera doczekuje się swej komisji sejmowej) jest trybuną
pokazania siebie lub swojej partii jako siły politycznej, oczywiście tej o
czystych rękach. Afery w Polsce kreują surrealistyczny klimat polityczny. Ni
dajmy się zwariować.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |