|
Jan
Woleński
Wprawdzie wybory prezydenckie dopiero za 9 miesięcy, ale trzeba myśleć o nich już teraz. Na razie jedynie kilku polityków zadeklarowało bezpośrednio lub pośrednio gotowość kandydowania, a
niektórzy czynią to warunkowo. Jerzy Szmajdziński, Andrzej Olechowski czy Tomasz Nałęcz zaczęli prawie oficjalnie swe kampanie wyborcze. Pojawiła się też pierwsza koalicja międzypartyjna, mianowicie Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy. Główni pretendenci do Pałacu Prezydenckiego jeszcze nie podjęli decyzji i zapowiadają, że uczynią to w ciągu miesięcy wiosennych.
Czyniąc założenie rebus sixtantibus (zasadnicze okoliczności nie ulegną zmianie) Lech Kaczyński na pewno będzie ubiegał się o reelekcję i zostanie poparty przez PiS i resztę konserwatystów. W samej rzeczy, PiS będzie starał się skupić wokół siebie wszystkie polskie orientacje konserwatywne i zapewne znajdzie wsparcie Radia Maryja w tym dziele. Kler formalnie pozostanie neutralny, ale po cichu będzie wspierał Kaczyńskich. Dlatego nie jest rzeczą rozsądną zbytnia wiara w to, że Lech Kaczyński przegra w drugiej turze z każdym z kim przyjdzie mu się zmierzyć. To, że nie skończy się na jednym głosowaniu, jest niemal pewne. Lekcja z 2005 r. powinna być dobrze pamiętana.
Stawka wyborów prezydenckich w tym roku jest wysoka przede wszystkim dla PiS. Można powiedzieć, że jest to być albo nie być tej partii. Porażka Lecha Kaczyńskiego oznaczać będzie koniec formacji braci-bliźniaków jako znaczącej siły politycznej, a zwycięstwo przedłuży jej szanse co najmniej do kolejnych wyborów parlamentarnych o rok. Przypomnieć więc trzeba hasło z wyborów z 2007 r., mianowicie „Wszystko, byle nie PiS". Rację ma Włodzimierz Cimoszewicz, że trzeba zablokować sukces Kaczyńskich. Są po temu
dwa powody, jeden na długą metę i drugi na krótszy dystans. Zacznę od tego drugiego. Jeśli Lech Kaczyński wygra, czeka nas kolejny rok paraliżu władzy wykonawczej z uwagi na jego obstrukcję wobec wszelkich możliwych poczynań rządu, większą niż dotychczas, bo grającą na rzecz wyborów parlamentarnych. Po drugie, chodzi o wybór racjonalnej polityki wewnętrznej i zagranicznej, trudnej do realizacji, gdy cały czas trzeba liczyć się z kontrą irracjonalnej opozycji. To, co serwuje projekt konstytucji niedawno opracowany przez PiS, wystarczy, aby mieć pewność co do tego, że zwycięstwo PiS będzie spożytkowane wyłącznie dla interesu tej partii i zapewnienia Jarosławowi Kaczyńskiemu
aktywności politycznej do dziewięćdziesiątego roku życia (tak widzi sam siebie). Lepiej dmuchać na zimne niż bezkrytycznie wierzyć sondażom wskazującym na to, że szanse PiS są niewielkie. Trzeba więc ogłosić początek akcji „Wszystko, byle nie PiS".
1. Oczekiwanie Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 28-01-2010 07:35 Nie mogę powstrzymać dygresji na temat tego oczekiwania na podjęcie decyzji szanownych kandydatów. A jest ich niemalże bezliku. Chciałoby się zacytować "Maraton" Siadły na skałach sępy przeraźliwie kraczą rychło też ścierwo na polu obaczą, Persowie Patrzą a przeciw nim stoi garstka ludzi, Pers myśli że go oko łudzi aż zabrzmiał w ich szeregach śmiech urągowiska "jeden na tysiąc my nie zwyciężeni" Ale czymże jest odwaga niewolnika którego żelazna ręka w bój wypycha a potem całą sławę zbiera? A Potem pogania go biczem aby nie pierzchał przed wolnym obliczem. ? Dodam tylko że Europa obywatelska nie stanie się faktem za sprawą tych Panów i wartości zawłaszczanych bez akceptacji źródeł obywatelskich. Demokracja rzeczywista nie powinna powierzyć takiej godności osobom poślednim odgrywającym rolę aktorów politycznych.
|
2. Wybory Napisał(a)
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, na temat 28-01-2010 07:37 Nie demonizował bym PiS wszak każde ugrupowanie jakiś głos powinno mieć w demokracji inaczej popadniemy w pararozwiązania. Być może właśnie obywatelskie rozwiązanie byłoby lepsze niż rozpatrywanie istniejących na scenie politycznej postaci i ugrupowań przynajmniej do jakiegoś czasu. W Polsce nie gdzie indziej możliwe jest podjęcie współpracy z przysłowiowym uciekającym króliczkiem/ który nota bene nie ucieka/ a nie utrata wszystkiego na pozornym zawracaniu Wisły kijem. Może warto łączyć siły i wykorzystywać szansę nie popadając w skrajności utrzymując niezależność jednak w dialogu z wszystkimi opcjami politycznymi?
|
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |