Logo

Logo Ruchu na Rzecz Demokracji opracował Adam Łyskawa z Gdyni. Zostało ono przychylnie przyjętę przez grupę osób z Krakowa i Łodzi, nie krytykował też nikt z użytkowników strony. Praca p. Łyskawy była całkowicie społeczna, odwdzięczyć się możemy jedynie adresem z jego portofolio http://pp-layouts.com/.

Logowanie pozwala

Czytać materiały zastrzeżone dla zarejestrowanych  
Komentować artykuły 
Głosować
Oglądać wyniki głosowań

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Start
Jak to na wojence miło? Drukuj Email
12.01.2010.

Jan Woleński

Pan Lesław Maciejewski,  obywatel Świnoujścia złożył pozew cywilny domagający się zdjęcia krzyża wiszącego w Urzędzie Miasta w tej miejscowości. Powołał się przy tym na Konstytucję, Europejską Konwencję Praw Człowieka  i swoje prawa obywatelskie. Stwierdził też, iż został zainspirowany orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 4 listopada 2009 r. przyznające rację obywatelce Włoch domagającej się usunięcia krzyży z sal lekcyjnych; orzeczenie to było komentowane przeze mnie w jednym z poprzednich felietonów. Prezydent Świnoujścia oświadczył, że krzyża nie zdejmie aż do ostatecznego załatwienia sprawy przez sąd. Jeśli sąd I instancji przyzna rację powodowi, prezydent odwoła się do sądu wyższego. W każdym razie, będzie walczył, jak to określił. Pan Maciejewski też zamierza skorzystać z dalszych możliwości i nie wyklucza, że sprawa skończy się w Strassburgu.    

 

Piszę ten felieton w intencji zwrócenia uwagi na przedziwną retorykę stosowaną w opisie zachowania się p. Maciejewskiego. Wszystkie znane mi media wskazują na początek wojny o krzyże. To zdumiewa. Oto obywatel Rzeczpospolitej Polski domaga się respektowania przysługującego mu prawa obywatelskiego i występuje na drogę sądową. Prezydent Świnoujścia ma oczywiście pełne prawo odwoływać się. Niezależnie od tego, jak oceniać ich postępowanie, posługują się najzupełniej legalnymi środkami. I ten spór nazywany jest wojną o krzyże. Żyjemy w coraz dziwniejszej rzeczywistości, w której całkowicie normalne zachowania się ludzi są traktowane jako agresywne (to bowiem sugeruje użycie terminu „wojna"). Nawiasem mówiąc, jeśli można zrozumieć domaganie się krzyża w szkole wskazując na pożytki wychowawcze, faktycznie wielce wątpliwe, ale ideologicznie reklamowane, to zupełnie nie wiadomo po co symbol religijny ma wisieć w urzędzie. Chyba, że ma to być symbol podległości państwa kościołowi rzymsko-katolickiemu.


  Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
© 2010 Ruch na Rzecz Demokracji
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.