|
Jan Woleński
Jedni powiedzą talent,
inni ciężka praca i dobry, jeszcze inni szczęście, np. gra w dobrej drużynie
czy starty w dobrym towarzystwie. Zapewne jest tak, że każdy z tych czynników
ma swoje znaczenie. Gdyby jednak zrobić ankietę wśród znawców sportu, zapewne
nikt nie wpadłby na wyjaśnienie udzielone przez pewnego piłkarza. Ujawnił on,
że codziennie chodzi do kościoła, katolickiego rzecz jasna, a jeśli zdarzy mu
się absencja, źle z tym czuje się. To jego sprawa i nie należy się z tego
naigrawać. Wśród sportowców są ludzie nader religijni. Znany jest przypadek
hokeisty, reprezentanta Polski, który zrezygnował z kariery sportowej, bo
zdecydował się na kapłaństwo.
Jedni powiedzą talent,
inni ciężka praca i dobry, jeszcze inni szczęście, np. gra w dobrej drużynie
czy starty w dobrym towarzystwie. Zapewne jest tak, że każdy z tych czynników
ma swoje znaczenie. Gdyby jednak zrobić ankietę wśród znawców sportu, zapewne
nikt nie wpadłby na wyjaśnienie udzielone przez pewnego piłkarza. Ujawnił on,
że codziennie chodzi do kościoła, katolickiego rzecz jasna, a jeśli zdarzy mu
się absencja, źle z tym czuje się. To jego sprawa i nie należy się z tego
naigrawać. Wśród sportowców są ludzie nader religijni. Znany jest przypadek
hokeisty, reprezentanta Polski, który zrezygnował z kariery sportowej, bo
zdecydował się na kapłaństwo.
Niektórzy sportowcy żegnają się przed wejściem na sportową
arenę, a są tacy, którzy modlą się przed zawodami. To samo dotyczy arbitrów.
Sposób dokonywania znaku krzyża nie zawsze pozwala na stwierdzenie, czy
przeżegnanie ma sens religijny czy wyłącznie magiczny. Zdarza się, że wybitni
piłkarze unoszą ręce do nieba po zdobyciu bramki, dziękując siłom
nadprzyrodzonym za udział w sukcesie lub dedykuję go zmarłym rodzicom. Nie ma
powodu, aby kwestionować tego rodzaju gesty. Niekiedy znaki religijne mają na
celu sprowokowanie przeciwników lub ich fanów, jak to bywa w przypadku pewnego
polskiego bramkarza grającego w szkockim klubie, wiązanym z katolicyzmem; ów
zawodnik w ten wyjątkowo elegancki sposób drażni protestanckich kibiców z tego
samego miasta.
Nasz piłkarz nie wyjaśnia jednak swoich sukcesów
sportowych, bo takie ma (znalazł się w kadrze narodowej) codziennym
uczęszczaniem do świątyni. Wykonuje podobne gesty, religijne lub parareligijne,
jak jego koledzy. Oznajmił natomiast publicznie,
że jego kariera nabrała przyspieszenia czy też poszła w górę od momentu, gdy
wytatuował sobie wizerunek Jana Pawła II, bodaj na ramieniu. Pozostawiam to bez
komentarza z wyjątkiem uwagi, że naszych obrońców krzyża jakoś nie oburzył
fakt, iż specjalista od kopanej piłki używa wizerunku osoby bliskiej
beatyfikacji dla zgoła przyziemnych celów, nie mówiąc już o tym, że jest to
jaskrawy przykład ulegania zwyczajnym przesądom.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |