|
Jan Woleński
Adam Michnik otrzymał ostatnio dwa doktoraty honoris causa, w dniu 13 listopada od Uniwersytetu Karola w Pradze i w dniu 17 listopada od Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Tuż przed rozpoczęciem uroczystości w Krakowie zorganizowano pikietę protestacyjną. Kierował nią działacz lokalnej prawicy, kiedyś instruktor jednego z komitetów dzielnicowych PZPR w Krakowie. Wykrzykiwał, że oto czerwoni przyznali godność honorową różowemu. Do protestujących dołączył księdza znany ze swych lustracyjnych zabiegów. Miał swego czasu kłopoty z przełożonymi. Gdy zaoferowano mu pomoc w postaci publicznej obrony jego przekonań, poprosił o zaniechanie jakichkolwiek działań, gdyż, jak oświadczył, mógłby na siebie sprowadzić jeszcze większe przykrości. Tuż po rozpoczęciu uroczystości ktoś wstał i oświadczył, że przyznanie Michnikowi doktoratu honoris causa jest hańbą. Dziennik „Rzeczpospolita" skwapliwie opisał wydarzenie, aczkolwiek nie do końca dokładnie. Nie jest np. prawdą, że do auli Uniwersytetu Pedagogicznego można było dostać się tylko za zaproszeniem lub legitymacją dziennikarską. Faktycznie mógł wejść każdy, kto chciał. Gazeta pomyliła także kworum potrzebne do podjęcia uchwały na posiedzeniu Rady Wydziału z większością wszystkich członków tego gremium. Istotnie, gdyby zsumować nieobecnych i tych, co byli przeciw, stanowiłoby to więcej niż połowę. Tyle tylko, że do ważności uchwały wystarcza większość tych, co są obecni, o ile w sumie stanowią kworum. „Rzeczpospolita" pominęła całkowitym milczeniem fakt, że redaktor naczelny „Gazety Wyborczej" otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Praskiego, najstarszej uczelni w Europie Środkowej.
To bardzo pouczające wydarzenie. Wiadomo, że Adam Michnik jest postacią kontrowersyjną, wzbudzającą sympatię u jednych i nienawiść u innych. To zrozumiałe. Jedni go nie lubią za pochodzenie, inni za sukces, jeszcze inni za poglądy. Niemniej jednak, Adam Michnik jak mało kto przyczynił się do tego, aby były aktywista partyjny i organizator wieców poparcia dla Edwarda Gierka mógł kierować pikietą prawicową bez obawy, że zaraz zostanie aresztowany czy, aby duchowny mógł lustrować do woli i wedle własnych subiektywnych kryteriów i aby X-iński mógł wstać i wykrzyczeć to, co ma do zarzucenia decyzji władz Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Zdumienie budzi fakt, że dziennik „Rzeczpospolita" reklamujący się jako obiektywne medium tego nie jest w stanie zrozumieć.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |