Logo

Logo Ruchu na Rzecz Demokracji opracował Adam Łyskawa z Gdyni. Zostało ono przychylnie przyjętę przez grupę osób z Krakowa i Łodzi, nie krytykował też nikt z użytkowników strony. Praca p. Łyskawy była całkowicie społeczna, odwdzięczyć się możemy jedynie adresem z jego portofolio http://pp-layouts.com/.

Logowanie pozwala

Czytać materiały zastrzeżone dla zarejestrowanych  
Komentować artykuły 
Głosować
Oglądać wyniki głosowań
Start arrow Opinie arrow Zaufanie
Zaufanie Drukuj Email
23.08.2009.

Jan Woleński

Socjologowie polityki uważają, że zaufanie jest podstawą ładu demokratycznego, a psychologowie, że każdy ma potrzebę ufania komuś. Pozostawmy problem psychologiczny na boku i zajmijmy się zaufaniem w sensie społecznym. Ufamy lub nie innym jednostkom jako uczestnikom gry społecznej, mniejszym lub większym grupom, instytucjom itd. Powiadamy, że ufamy (lub nie) władzy, zwłaszcza takiej, którą wybraliśmy, nawet, gdy sami głosowaliśmy inaczej, ponieważ przypuszczamy, że skoro większość zdecydowała o elekcji, powinniśmy się temu podporządkować. Zaufanie można oczywiście utracić. Nie mam na myśli kuriozalnej sytuacji, w której ktoś podaje się do dymisji lub zostaje zdymisjonowany, ponieważ jego przełożony utracił zaufanie do delikwenta. Chodzi raczej o takie przypadki jak Churchilla, któremu Brytyjczycy całkowicie ufali w czasie II wojny światowej, a zmienili zdanie, gdy został zwycięzcą. Bez przesady można powiedzieć, że zaufanie kształtuje więź społeczną, a w konsekwencji przekształca zatomizowany zbiór jednostek w My.

Zaufanie ogólne nie jest zbyt istotne w państwach totalitarnych. Niemcy ufali Hitlerowi, a mieszkańcy ZSRR Stalinowi, ale były to raczej postawy mistyczne niż wyrozumowane. To, że demonstrowanie zaufania do takich wodzów bywa wymuszane terrorem, nie ma tutaj nic do rzeczy, ponieważ zastraszeni obywatele III Rzeszy i Związku Radzieckiego byli pełni entuzjazmu dla Hitlera i Stalina.

Gdy totalitaryzm socjalistyczny zelżał, obserwowaliśmy ciekawe zjawisko. Trudno ocenić, czy tacy przywódcy jak Gomułka i jemu podobni, zdawali sobie sprawę, że ich popularność nie jest zbyt wielka, a demonstrowanie zaufania do nich było sztucznie pobudzane, no może szczególnymi przypadkami, jak np. w czasie polskiego Października i bezpośrednio po nim. W rzeczywistości, władza nie oczekiwała zaufania, a sama nie tyle ufała obywatelom, ile była zainteresowana kontrolowaniem zachowań się. Nie wzięła pod uwagę tego, że wprawdzie ludzie nie obdarzają zaufaniem instytucji państwowych, ale ufają sobie wzajemnie. Paradoksalnie, ale zdarzało się, że X nie ufał Y jako urzędnikowi, ale to nie wykluczało zaufania do tego drugiego jako do człowieka. Można to określić jako zaufanie drugiego obiegu. Zdumiewające jest to, że demokratyzacja Polski nie doprowadziła do pojawienia się zaufania w pierwszym obiegu. My nie ufamy państwu, państwo nie ufa nam, ale utraciliśmy chyba zaufanie do bliźnich. I to jest jeden z naszych głównych problemów.




  Komentarz (1)
1. Pozytyw
Napisał(a) Tomasz Jędryszek, na temat 30-08-2009 11:13
Istotnie brak zaufania i utratę nadziei widać, ale może teraz tak naprawdę widać jak na dłoni do kogo tego zaufania tak naprawdę nie mamy? Te same twarze od lat w teatrze politycznym powtarzające tę samą kwestę. Moim skromnym zdaniem dużo może się zdarzyć w roku 2010. Dlatego nadzieja jest naszym wspólnym orężem w długotrwałym procesie przemian a siła woli jest mocniejsza od wojska. Przecież człowieka można zdeptać ale woli nie da się złamać. Tego wszystkim życzę z serca solidarności międzyludzkiej.

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
© 2010 Ruch na Rzecz Demokracji
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.