|
Ruch na rzecz Demokracji jest inicjatywą obywatelską, a nie inicjatywą polityków, jak sugeruje większość mediów i obóz rządzący. Jego animatorzy najchętniej polityką nie zajmowaliby się wcale; nasza aktywność wynika wyłącznie z przekonania o zagrożeniu młodej polskiej demokracji. Skoro tak, to dlaczego tak bardzo zależy nam na poparciu byłych Prezydentów? Słowo „byłych” jest tu kluczowe. Prezydent jest w Polsce wybierany w wyborach powszechnych, a więc ma poparcie ponad połowy wyborców i zapewne cieszy się zatem szacunkiem ogromnej części Społeczeństwa także jako „były”. Kto atakuje, czasem zajadle, byłego prezydenta, w rzeczywistości obraża miliony jego wyborców.
Na obu byłych Prezydentów RP głosowało w sumie zapewne ze 3/4 wyborców, bo przecież ich elektorat tylko częściowo się pokrywał. Kto próbuje obrazić równocześnie obu Prezydentów, lekceważy 3/4 Społeczeństwa. Jeśli przypomnimy sobie, jaki procent głosów otrzymał PiS w ostatnich wyborach, a było to niespełna 27%, rachunek z grubsza się zgadza.
Nasz Ruch poszukuje poparcia byłych Prezydentów głównie ze względu na prestiż, jakim się cieszą w społeczeństwie. Równocześnie wierzymy, że dzięki naszej akcji odgrywać oni będą w przyszłości podobną rolę jak „byli” w Stanach Zjednoczonych. Będą reprezentować Polskę i dzielić się doświadczeniem, a ich działalność będzie wspierana instytucjonalnie i finansowo do końca życia, które powinno być służbą Narodowi tak długo, jak to tylko możliwe.
Prezydenci zadecydują sami o swojej roli w polityce. Osobiście wolałbym, aby nie popierali konkretnych partii, czy nawet szeroko rozumianych opcji politycznych, bo to umniejszy ich rolę: żadna partia nie ma szans na ponad 50% poparcie, a byli Prezydenci takie poparcie już kiedyś uzyskali.
Prezydenci są tylko ludźmi. W czasie swej prezydentury, a także przed i po niej, popełniali błędy i niezręczności. Przejdą one do historii jako anegdoty, nie ujmując im rzeczywistych zasług. Sam wychowałem się na anegdotach o Prezydencie Wojciechowskim i jego małżonce, ale w mojej pamięci zachował się przede wszystkim przekazany mi przez rodziców obraz spotkania Prezydenta Wojciechowskiego z Marszałkiem Piłsudskim na moście, dzięki któremu uniknięto bezsensownego rozlewu krwi.
Przeczytałem setki listów nadesłanych przez sympatyków naszego Ruchu i jestem przekonany, że większość myśli podobnie jak ja. W najbliższej przyszłości postaramy się stworzyć na naszej stronie www.rrd.org.pl system, który pozwoli zarejestrowanym sympatykom i członkom Ruchu recenzować zamieszczane w dziale „Opinie” komentarze.
Jan Kozłowski, opinia osobista
(rozróżnienie ze względu na pełnioną funkcję rzecznika)
Ps. (12 maja 2007) Dziś jeden z ważnych polityków stwierdził, że Aleksander Kwaśniewski był aparatczykiem. Jeśli nawet był, to potem sprawował urząd Prezydenta RP z ogromnym poparciem. Też muszę się do czegoś przyznać: byłem przedszkolakiem. Tylko przez rok, ale byłem. JK
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |