|
Jan Woleński Integracja europejska polega także na wspólnej walucie, euro. Przyjęło ją większość człon-ków UE, w tym także nowi, jak Słowenia i Słowacja. Niektóre kraje pozostały przy swojej walucie, Wielka Brytania przy funcie, Dania i Szwecja przy swoich koronach. Powody dla tych wyjątków są różne. Brytyjczycy manifestują w ten sposób swe przywiązanie do tradycji. Znamienitej i dawnej, bo kiedyś funt brytyjski był najsilniejszą walutą świata, ale to już tylko przeszłość. Szwedzi i Duńczycy chyba uznali, że ich systemy społeczne wymagają własnego pieniądza, ale to tylko domysł. Zakłada się, że zdecydowana większość państw członkow-skich UE, może nawet kiedyś wszystkie, przyjmą wspólną walutę. W Polsce zaczęła się dys-kusja na ten temat. Rząd zakłada, że powinno to stać się w 2012 r., a prezydent i PiS, wespół zespół, bo jakże by inaczej, optują za datą późniejszą. Niemniej jednak, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że wprowadzenie euro jako środka płatniczego obowiązującego w Polsce jest ważne z punktu widzenia dalekosiężnego interesu ekonomicznego naszego kraju. W samej rzeczy, przynajmniej na razie, żaden kraj nie stracił z powodu przyjęcie wspólnej waluty eu-ropejskiej. Skoro tak, to wypadałoby sądzić, że Polska winna to zrobić raczej wcześniej niż później. Skąd zatem cały spór?
Prezydent Kaczyński wysuwa dwa argumenty za opóźnieniem wejścia Polski do strefy euro. Pierwsze ma charakter patriotyczno-sentymentalny. Oto, powiada głowa naszego państwa, pieniądz jest ważnym symbolem narodowym i nie powinno się pospiesznie z niego rezygno-wać. To bardzo marny argument, chociażby z uwagi na to, że banknoty i monety europejskie są różne w różnych krajach, właśnie po to, by miały narodową specyfikę. Drugi powód jest znacznie poważniejszy, mianowicie ryzyko wzrostu cen, co, jak podkreśla L. Kaczyński, ude-rzyłoby w biedniejsze grupy Polaków, Istotnie, doświadczenie chyba wszystkich krajów, któ-re przyjęły euro potwierdza obawę podrożenia wielu towarów i usług. Co więcej, ryzyko to w Polsce jest większe niż gdzie indziej z uwagi na kombinacyjne cwaniactwo Polaków. To, co Kaczyński przemilcza, polega na tym, że wzrost cen był w Europie stosunkowo szybko zneu-tralizowany mechanizmami rynkowymi. Prezydenckie patriotyczne wodolejstwo w sprawie euro i manipulowanie informacją o zagrożeniach, każe powątpiewać czy L. Kaczyńskiemu i PiS-owi chodzi rzeczywiście o interes ubogich Polaków czy też mamy kolejny przykład roz-grywki politycznej populistycznymi kartami. Euro trzeba wprowadzić, jak najszybciej z uwa-gi na racje ekonomiczne. Niemniej jednak, nie wydaje się na razie, by ktokolwiek myślał o mechanizmach ochronnych, które w Polsce są ważniejsze niż gdzie indziej. Trzeba przestrzec liberalnych polityków przed wiarą, że „to zrobi się samo”.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |