|
Jan Woleński Pan Prezydent zbyt rychło uwierzył, że kto pyta, nie błądzi. Postanowił sprokurować referendum w sprawie służby zdrowia z takim oto pytaniem: (X) „Czy wyraża Pani/Pan zgodę na komercjalizację placówek służby zdrowia, która umożliwi prywatyzację szpitali?”. Referendum polega na tym, że jakąś sprawę poddaje się osądowi obywateli. Wymaga to postawienia tzw. pytania rozstrzygnięcia, tj. takiego, na które odpowiada się „Tak” lub „Nie”. O ile pytanie jest sformułowane jednoznacz-nie, bilans odpowiedzi daje obraz postawy społeczeństwa wobec zagadnienia, które im przedsta-wiono do osądu. Zobaczmy zatem, czy prezydenckie pytanie jest należycie ułożone.
Załóżmy, że respondent odpowiada „Tak” na pytanie (X). Można zatem przypuszczać, że jest za taką komercjalizacją placówek służby zdrowia, która umożliwi ich prywatyzację. Jest więc w grun-cie rzeczy nie tyle za komercjalizacją, ile za prywatyzacją. Co jednak ma zrobić osoba, która jest za komercjalizacją, ale bez prywatyzacji lub też za taką komercjalizacją, która może, ale nie musi prowadzić do prywatyzacji? Jeśli odpowie pozytywnie, nie do końca wyraża swoje stanowisko, a jeśli negatywnie, to nie jest jasne, czy wyklucza komercjalizację czy też prywatyzację. Tak więc, ani odpowiedź „Tak” ani odpowiedź „Nie”, nie wyrażają jednoznacznego poglądu w sprawie ko-mercjalizacji służby zdrowia. I nie dlatego, że respondenci nie mają zdania na ten temat, ale z po-wodu niejednoznacznego sformułowania pytania. Nie jest tajemnicą, że Lech Kaczyński jest przeciwny komercjalizacji placówek służby zdrowia. Tłumaczy to tym, iż komercjalizacja pogorszy ochronę zdrowia, zwłaszcza biedniejszych warstw społecznych. Gdyby L. Kaczyński był wierny swym dawniejszym oświadczeniom z dysertacji dok-torskiej, winien stwierdzić, że broni interesów ludu pracującego miast i wsi. W samej rzeczy, wy-chwalał wtedy klasyków marksizmu za ich obronę świata pracy. Nasuwa się przy tym spostrzeże-nie, że zależy mu na tym w równym stopniu, co komunistom radzieckim, dla których retoryka pro-letariacka była li tylko narzędziem walki o władzę. Celem referendum jest przekonanie potencjal-nych wyborców, iż PiS stoi na straży ich interesów. A pytanie (X) jest tak sformułowane, aby rząd poniósł porażkę w głosowaniu. Prosty do wykrycia manewr polega na tym, że suma odpowiedzi negatywnych, tj. głosów przeciwko komercjalizacji i prywatyzacji, przeważy opinię tych, którzy są za komercjalizacją. Być może przeceniam Pana Prezydenta. Może, wsparty alogicznymi czy antylogicznymi umysłami Z. Krasnodębskiego, R. Legutki i A. Zybertowicza, skądinąd moich kolegów po filozoficznym fa-chu, wyprodukował pytanie, przeczące zasadzie, kto pyta nie błądzi. Tak czy inaczej, jeszcze raz powtarzam „Wszystko, byle nie PiS”, a zakończenie prezydenckiej kariery L. Kaczyńskiego naj-później za dwa lata jest ważnym krokiem po temu. Aby nie być posądzonym o skrajną niechęć do Pana Prezydenta dodam, że politycy PO też niezbyt grzmotnie wypowiadali się w sprawie referen-dum, np. że pytanie prezydenckie jest fałszywe (pytania są trafne lub nie, a nie fałszywe lub praw-dziwe) lub też, iż (X) winno być zastąpione przez „Czy jesteś za komercjalizacją, która poprawi pracę służby zdrowia?”. A co wtedy, gdy ktoś nie chce poprawy w tej dziedzinie?
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |