|
Jan Woleński Opowiadano mi taką oto historyjkę. Pewien profesor otrzymał katedrę w Uniwersytecie Jagiellońskim. Poprosił swego znajomego, a właściwie asystenta, aby zaprowadził go do Bardzo Ważnej Instytucji i przedstawił stosownym władzom. Gdy obaj kroczyli korytarzami owej Bardzo Ważnej Instytucji, przewodnik jako pierwszy, profesor za nim, spotykali raz po raz mniej lub bardziej prominentne persony. Gdy kroczący na przedzie, zatrzymywał się, by przywitać się z kimś, profesor z niezwykłym wigorem wyskakiwał zza pleców asystenta i oznajmiał: „To ja jestem profesorem, to ja jestem kierownikiem katedry”. Gdy Lech Kaczyński powiada „To ja będę kierował polską delegacją na każdą konferencje międzynarodową, o ile podejmę taką decyzję”, przypomina mi się powyższa anegdotka. W samej rzeczy, pełen wigoru profesor i pełen wigoru prezydent zachowują się całkiem podobnie. Chciałoby się rzec, iż radują się (o profesorze trzeba by mówić w czasie przeszłym, bo już nie żyje) swymi kierowniczymi funkcjami jak dzieci.
O ile jednak profesor był tylko śmieszny, z prezydentem jest inaczej, aczkolwiek pod wieloma względami jest to postać komiczna jako jego wigorowa mość. Rzecz bowiem w tym, że Lech Kaczyński jest ostatnią nadzieją PiS. Jeśli przegra wybory prezydenckie, do których już szykuje się, Prawo i Sprawiedliwość zniknie z politycznej sceny lub, w najlepszym dla siebie wypadku, będzie pętać się na jej obrzeżach. Dlatego Lech Kaczyński będzie wykorzystywał każdy pretekst dla politycznej rozróby, w szczególności, podłożenia nogi Donaldowi Tuskowi, który najprawdopodobniej będzie jego głównym rywalem do najwyższego urzędu w państwie. Kłótnia za kłótnią, weto za wetem, orędzie za orędziem itd., a wszystko po to, by pokazać, że to ja (Lech Kaczyński) jestem kierownikiem państwa polskiego. Lech Kaczyński nie będzie się kierował ani polską racją stanu na forum międzynarodowym, ani naszym interesem ekonomicznym. Każde jego działanie będzie obliczone na reelekcję, co ma w następnym kroku pomóc restytucji władzy brata, zapewne twórcy tej strategii, aczkolwiek obecnie pozostającego w głębokim cieniu. Bliźniak-prezydent został wysłany na pierwszą linię frontu. Nie można lekceważyć pełnych wigoru poczynań bliźniaczej pary w ich obłędnej walce o powrót familijnego biznesu politycznego. Posłowie PiS i tak nie zmądrzeją, a więc nie ma, co liczyć na złożenie Lecha Kaczyńskiego z urzędu. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi rzuciłem hasło: „Wszystko, byle nie PiS”. I tak trzeba trzymać. Wyeliminowanie Lecha Kaczyńskiego już w pierwszej turze wyborów prezydenckich jest narodowym obowiązkiem.
1. Napisał(a) Marek Borsuk, na temat 01-11-2008 18:16 Wypowiedź pana Woleńskiego chciałbym skomentować, ale po jej kilkakrotnym przeczytaniu nie da się lepiej ująć sposobu zachowań prezydenta i PiS teraz i w przyszłości. Oczywiście ku szkodzie Polski. Ale dla tych panów przecież nie to jest ważne. PO i Tusk niestety nie mają łatwego życia i nic nie wskazuje, że będzie łatwiej. A wręcz przeciwnie. W przedsionku stoi jeszcze SLD, które będzie próbowało też zbić kapitał polityczny nie licząc się z tym, że piłeczka którą trzyma w ręku, rykoszetem wróci do jej rąk i to być może w momencie najbardziej nieodpowiednim.
|
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |