|
Jan Woleński Jarosław, Lech i Ludwik, tak wedle alfabetu (imion, nazwiska są mnie ważne) i hierarchii ważności wyglądała trójka bliźniaków, dwóch (tych pierwszych) naturalnych, a jeden (ten trzeci) adoptowany. Przez jakiś czas zajmowali najwyższe stanowiska w kraju: pre-miera rządu RP, prezydenta RP i marszałka Sejmu RP. Tak to porobiło się w tym kraju, że premier był jakiś czas ważniejszy od prezydenta. Niestety, znamienita koalicja wyne-gocjowana przez trzech chwackich bliźniaków rozpadła się niespodziewanie i premier Jarosław, został był tylko byłym Prezesem Rady Ministrów, prezydent RP zachował (niestety) swoje stanowisko, a trzeci bliźniak przestał być marszałkiem Sejmu. Wszelako były premier nadal pozostał Prezesem Swej (nie: swej) Partii i jakoś mu nie w smak było, że były marszałek jest aktualnym wiceprezesem Jego (tj, byłego premiera) Partii. Sprawił więc, że były marszałek stał się także byłym wiceprezesem Jego Partii, ale za to Jej zawieszonym członkiem na cały Boży rok.
I oto minął rok i Prezes Swej Partii musiał coś uczynić z zawieszonym byłym wicepreze-sem. Ale co miał zrobić? Gdyby odwiesił, ot tak, sobie, to wprawdzie ludziska mogliby powiedzieć: „O jakie ludzkie Panisko”, ale okazałby tym samym niejaką słabość. Wsze-lako gdyby obecny Prezes Swej Partii, a były premier nie do końca swego kraju, wyrzucił byłego wiceprezesa bez dania racji, to uszczerbek poniosłaby jego Świetlana Postać jako Prawego i Sprawiedliwego. Prezes Swej Partii dowiedział się jednak, że były wiceprezes nie płaci alimentów w godziwej (zdaniem Prezesa Swej Partii) wysokości. Szybko więc zdecydował: „No to bęc go alimentem, bo członek Jego Partii, musi ponosić moralne konsekwencje za zbyt dużą aktywność swojego członka z różnymi żonami”. Pewnym problemem stało się to, że wysłany do boju przewodniczący Klubu Parlamentarnego Jego Partii, nie stanął tak dzielnie jak jego praszczur, jeden z hetmanów I Rzeczypospolitej. Krótko mówiąc, smukły i kształtny potomek hetmana też swawolił z niejedną żoną i płaci alimenty jeszcze mniejszej wysokości niż były wiceprezes Jego Partii. To jednak okazało się niezbyt istotne, ponieważ smukły prapra…prahetmanowicz oświadczył, że kocha wszystkie dzieci jednakowo. Oczywista oczywistość, że to wystarcza za alimenty. Nie znam osobiście Ludwika Dorna i wcale nie zamierzam zmieniać tego stanu rzeczy. Proponuję mu, a kto go zna niech mu to przekaże, opowiedzenie, jak to negocjowano tzw. POPis, czyli koalicję PO i PiS. Przypuszczam, że to wystarczy dla odegrania się na Prezesie Jego Partii.
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |